Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: Herby powiatów województwa opolskiego
·
Gmina Reńska Wieś Herb Herb gminy Województwo opolskie Powiat kędzierzyńsko-kozielski Rodzaj gminy wiejska Dominująca mniejszość Niemcy Języki urzędowe polski, niemiecki wójt Marian Wojciechowski Urząd gminy ul. Pawłowicka 1 47-208 Reńska Wieś tel. 077 482 03 50 faks 077 482 01 23 Powierzchnia 97,91 km² Populacja (2004) • liczba ludności • gęstość 8732 89,2 osób/km² Strefa numeracyjna 77 (do 2005) Tablice rejestracyjne OK
Dane z wikipedii
|
no tutaj sie zgodzimy chyba że Opole to jest przerośniete miasto powiatowe i jeżeli chodzi o tzw. funkcje metropolitlne to nigdy ich pełnić nie będzie...
Zgodzimy się, ale czy nigdy, to nie wiem. "Nikt nie zna ścieżek gwiazd". Tylko że ja całe to nasze położenie próbowałbym wykorzystać, a nie robić rumburumbum o to, czy Opole czy Wrocław. I jedno i drugie ma coś do zaoferowania i my jako miasto "pomiędzy" powinniśmy umieć to wykorzystać, a może nawet politycznie szantażować "Bo jak nie, to pojde do ościennego" . "Pokorne ciele dwie matki ssie". No chyba że rozpoczniemy walkę o... secesję i utworzenie autonomicznego województwa brzeskiego. Bo co nam szkodzi trochę szumu narobić medialnego - reklama dla miasta jak nic . Oszołomy z kamerami i dyktafonami się zjadą, może przy okazji coś się wyżebrze... Tak na marginesie, to kilka lat temu zacząłem pisać projekt takiej oszołomskiej zabawy pn. "Księstwo Brzeskie". Nawet chyba www zarejestrowałem. Rozsypało sie to wtedy z racji ogólnego krachu mojego ówczesnego żywota, ale np. regimenty 3 cm figurek w średniowiecznych strojach z herbem Brzegu na piersiach to jeszcze mi zostały... Chciałem wtedy przyjść na zamek, pokazać Księciu Kozerskiemu takie kilka oddziałów i zachęcić do robienia "Zaye... dużej" makiety jakiejś fikcyjnej bitwy o Księstwo Brzeskie. Nagłośnić sprawę i ... ściągać dużych chłopczykow z całej polski do ogladania wystawy... takie tam... A wracając do meritum: ja tam osobiście wolę połazić po opolskim rynku, niż wrocławskim - jest przytulniejszy dla mnie osobiście. Do kina pojechałbym do Opola, bo mam sentyment - poznałem tam kiedyś dobrych ludzi, współpracowałem z nimi, a jeden z nich to nawet w serialu "Złotopolscy" policmajstra Jasia gra . Po prostu lubię Opole - mogę? Ale raczej skłaniałbym się ku opcji /chociaż to ma też imho swoje wady/ podciągnięcia nas pod Wrocław. A Opola pod Katowice. Chociaż nie wiem - nie potrafię się zdecydowanie tutaj po którejkolwiek ze stron określić. Pozdrawiam
|
Witaj Częstochowo! Sosnowiec pozdrawia. Na początku może wyjaśnię moją obecność na Waszym forum. Od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie myśli jak tu wyzwolić moje kochane Zagłębie spod "śląskiej okupacji". Wiedząc, że Częstochowa szuka możliwości odłączenia się od woj.śląskiego postanowiłem znaleźć jakieś forum i poczytać co tu się o tym mówi. Doszedłem do wniosku, że na wiele spraw patrzymy podobnie i podobne mamy problemy. U was chyba te tendencje do ucieczki od Śląska są większe a to dlatego, że u nas w Zagłębiu mniej ludzi chyba wierzy, że to się może udać. Po głowie mi chodziła ostatnio koncepcja województwa częstochowsko-dąbrowskiego i chciałem ją wam przedstawić. Wchodzę a tu co? Pomysł już ktoś tutaj dał W moim mniemaniu Zagłębie ma 2 warianty ucieczki z pod "śląskiej okupacji" Wersja pierwsza: włączyć się i utworzyć zachodnią część Mał opolski - co jest wg mnie opcją mniej korzystną ze względu na b.silną pozycję Krakowa. Wersja druga: stworzyć z Częstochową województwo podobne do już istniejących - kujawsko-pomorskiego czy lubuskiego Więc to gdzie będzie siedziba wojewody a gdzie sejmik wojewódzki ustalimy później a teraz pytanie - jak się zapatrujecie na taki pomysł, chce poznać wasze opinie, mniemam, że Częstochowianie chcieli by mieć własne województwo ale czy to możliwe? Razem mamy większą siłę tak myślę. lesnik1234 dodaj jeszcze do składu nowego województwa powiat olkuski bo na to szansa mogła by być. Dodam jeszcze, że powiaty: kłobucki, częstochowski, myszkowski, zawierciański, będziński, Sosnowiec, Dąbrowa, Jaworzno, składają sie w 100% z mał opolskich ziem - tu rysują się historyczne ziemie zachodniej Mał opolski - i pomyśleć, że tak dużą część woj. śląskiego stanowimy a w jego herbie nie ma nawet orła białego, piastowskiego tylko ten żółty koślawy niby, że książąt opolskich a ja musze z tym żyć i się na niego patrzeć Nie śpieszcie się z tym łączeniem się z kimś bo jesteście chyba dla nas jedyną szansą...a może my dla Was też? www.zaglebie.infozapraszam na stronę i forum Pozdrowienia
|
Na początek napiszę,że jeśli ktoś uważa ten temat za głupi bądź nie warty dyskusji to po prostu niech potraktuje go z przymróżeniem oka. Wracając do tematu to co o tym myślicie? Wiem, że propozycja jest śmiała.
Dlaczego moje zdanie jest takie, że warto takie województwo utworzyć i secesja z dotychczasowym jest dla nas korzystna? Dlatego, że pieniądze z budżetu będą inaczej krążyły i będzie gwarancja, że środki z programów europejskich zawsze trafią do nas (nie tak jak z podziałem ostatnim RPO) Chcę aby był to model województwa jaki jest obecnie w kujawsko-pomorskim i lubuskim.
Uważam, że jesteśmy w tym województwie śląskim niechcianym dzieckiem potrzebnym jedynie do celów statystycznych. Uważam, że podział na Śląsk i Zagłębie nie funkcjonuje jedynie w umysłach ludzi ale jest on rzeczywisty - uwidacznia się on np w istnieniu tzw. lobby śląskiego, które urasta niemal do rangi jakiejś instytucji - ostatnio jest znany bardziej pod nazwą "układ gliwicki". Uważam, że ciężar rozwoju województwa przesunął się wyraźnie na jego zachód i uważam, że Zagłębie nie rozwija się tak szybko jak by mogło. Po prostu nie wykorzystujemy szansy, którą moglibyśmy mieć przy innym podziale. Co więcej jest nam odbierane prawo - tak mocno akcentowane w Europie - czyli prawo do zrównoważonego rozwoju.
Cierpi na tym także nasza tożsamość, dla której nie ma poszanowania i dla której nie ma miejsca w tym województwie - środki na kulturę są żadne, żadna instytucja która ma w nazwie Zagłębie nie jest wspierana, tak jak by ktoś celowo chciał ją niszczyć! Czyżby była ona dla kogoś niewygodna? Sądzę, że tak jest i nie jest to żadna teoria spiskowa. Niszczenie jej przejawia się w nazwach przeróżnych instytucji - nadawanych bądź odgórnie bądź głosowana w sejmiku śląskim, gdzie Zagłębiacy mają małe szanse na ich przeforsowanie (pomijam to, że Góski nawet tego nie próbuje) Zagłębiacy muszą żyć w woj.śląskim a nie śląsko-dąbrowskim, nawet herb województwa to złoty orzeł książąt opolskich, mimo iż połowa ziem województwa ma rodowód małopolski (oprócz Zagłębia także ziemie częstochowska,bielska, żywieczczyzna) Dlaczego herb nie jest dwudzielny i nie ma w nim orła piastowskiego? - odpowiadam, tak zadecydowali na sejmiku śląskim Ślązacy i to jest paranoja.
Myślę, że propozycja województwa częstochowsko - dąbrowskiego nie jest nierealna, musimy tylko uwierzyć, że nie jesteśmy skazani na Śląsk. Powiecie, że jesteśmy zbyt blisko Śląska i za wiele spraw nas łączy? Odpowiadam, te sprawy będzie rozwiązywał Górnośląsko-Dąbrowski Związek Metropolitalny, który jako jednostka ponadwojewódzka zajmie się sprawami takimi jak komunikacja, ochrona środowiska, hurtowy zakup energii czy hurtowy wywóz śmieci.
Za jakiś czas przedstawię projekt takiego województwa i zarys działań, które powinniśmy i nasze władze podjąć w tym kierunku, bo jest to proces, który może trwać nawet 8 lat - tzn nawet ponad 2 kadencje rządowe bo w tyle jeśli dobrze wiem będzie można wyczerpać wszelkie możliwości prawne walki o województwo bo spodziewam się, że nie jest to plaqn prosty w realizacji a i Ślązacy zapewne niechętnie nas "puszczą". Łatwiej było by z tym, że Częstochowa już ten proces rozpoczęła i już wiele w tym kierunku zrobiła.
I jeszcze dodam, że jak jakiś polityk mówi, że to jest niewykonalne to mu nie wierzcie bo tak jest po prostu politykom mówić wygodnie i chcą, żebyśmy myśleli, że jest to niemożliwe.
|
W Opolu Na opolskim Rynku w dniach 7 – 9. maja br. odbywały się, jak co roku, Międzynarodowe Targi Turystyki „W stronę słońca”. Otwarcie targów dokonały znamienite osobistości miasta Opola i województwa opolskiego, a także reprezentanci poszczególnych gmin i powiatów. Starostwo Powiatu Brzeskiego reprezentował starosta Maciej Stefański, a Urząd Miasta Brzeg – zastępca burmistrza Stanisław Kowalczyk. Na tych znanych już od lat targach turystycznych wystawiały się stowarzyszenia branżowe, przedsiębiorstwa – głównie z branży turystycznej, a także wiele miejscowości i regionów zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Dość duże zainteresowanie wzbudziło egzotyczne dla nas stoisko Indonezji. Byli również przedstawiciele naszych południowych i zachodnich sąsiadów. Jednym słowem – dość bogaty przekrój turystyczny. Brzeski Urząd Miasta oraz Starostwo Powiatu Brzeskiego wystawiły się na wspólnym stoisku. Na brzeskim stoisku – obsługa, czyli pracownicy magistratu i starostwa chętnie udzielali informacji wszystkim zainteresowanym. Odwiedzający zadawali mnóstwo pytań dotyczących Brzegu i powiatu brzeskiego, pytali m.in. o zamek i inne zabytki, zakłady pracy, powstającą w Skarbimierzu fabrykę Cadbury, a także o ścieżki i ciekawe trasy rowerowe. Oprócz informacji ustnych, zainteresowani otrzymywali m.in. foldery, ulotki, albumy oraz gadżety reklamowe miasta i powiatu. Największym jednak powodzeniem, szczególnie wśród najmłodszych odwiedzających stoisko, cieszyły się oczywiście słodycze z brzeskiej „Odry”. I we Wrocławiu Natomiast przez ostatnich kilka tygodni, na ulicach Wrocławia, mieszkańcy Wrocławia oraz turyści odwiedzający to miasto, mieli okazję zetknąć się z doskonałą i dość intrygującą promocją Brzegu, miasta zabytkowego i zapraszającego w swe progi wszystkich, którzy do tej pory nie mogli tu być. Mnóstwo przechodniów oglądało się za samochodem z przyczepką, na której umieszczony był spory baner reklamujący nasze miasto. To jeden z wielu nowych sposobów na promocję miasta, w celu przyciągnięcia turystów, zwłaszcza tych odwiedzających Wrocław. Na banerze umieszczone było hasło „Brzeg bliski wszystkim”, brzeski herb, adres strony internetowej www.brzeg.pl oraz fotografie miejskich zabytków. Kampanię reklamową realizowała firma Haloproblem. Sławomir Mordka Rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Brzegu 
|
Czwartek zaczęto od omówienia zapisów i stanu realizacji Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Pierwszy głos należał do Konsula Generalnego RFN we Wrocławiu, Pana dra Helmuta Schöpsa. Zaczął od wyników ostatniego spisu powszechnego, z którego wynika, że 250 tysięcy ludzi w naszym województwie przyznaje się do posiadania 2 paszportów, z czego 100 tysięcy określa się jako Niemcy. Omówił oczywiście stosowanie zapisów Ustawy od momentu jej uchwalenia, głównie skoncentrował się przy tym na przydziale i podziale pieniędzy na projekty mniejszościowe, zarówno z budżetu niemieckiego, jak i z polskiego. Dobiesław Rzemieniewski z polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych chwalił Ustawę, dodając, że jest nowoczesna i w świecie bardzo wysoko oceniana. Zwrócił uwagę na główną zaletę tej ustawy, która zakłada współdziałanie państwa i organizacji mniejszościowych a jako przedstawiciel ministerstwa, które jest zwierzchnikiem urzędników państwowych dodał, że istnieje możliwość dokształcania urzędników, by mogli posługiwać się językiem pomocniczym w gminach mniejszościowych, za co przysługiwałby im dodatek. Podał wysokość środków, jakie budżet państwa polskiego przeznacza na pomoc dla mniejszości, tj. w 2005 roku było to 5 milionów złotych, w 2006 roku jest to 11 milionów. Wymienił też gminy, które są najaktywniejsze w korzystaniu z możliwości Ustawy. W naszym powiecie to Izbicko i Chrząstowice. Po nim wystąpił dr Josef Gonschior z TSKN woj. Śląskiego. Przypomniał początki i proces uznania mniejszości narodowych i jej symboliki po upadku komunizmu i wkład Jacka Kuronia. Po nim wystąpił prof. Stanisław Senft, dyrektor Instytutu Śląskiego w Opolu. Wygłosił wykład naukowy, dla nie obeznanych z tą formą referatu pewnie zbyt teoretyczny. Przedstawił naukowo zbadane uwarunkowania i kulisy wprowadzania symboliki niemieckiej a wcześniej także niemieckiej i polskiej na Śląsku. Potem omówił kwestie barw, flag, herbów i pomników i wyjaśnił ich historię począwszy od średniowiecza do czasów dzisiejszych. Pokazał interesujące przykłady Kędzierzyna-Koźla, Szczedrzyka, Katowic, Łambinowic i innych miejscowości naszego regionu. Najlepszy wg mnie referat wygłosił dr Romuald Jończy z Uniwersytetu Opolskiego. Przedstawił tak wnikliwy obraz naszego regionu, że postanowiłem postarać się o jego zgodę na udostępnienie tego referatu na naszej stronie. Na podstawie badań stwierdził, że na Opolszczyźnie jest 330 tysięcy zameldowanych, niekoniecznie zamieszkałych, tzw. Autochtonów, jak nazwał potomków ludzi zamieszkałych na tym terenie przed II wojną światową. 47 procent sporów tych ludzi w wieku produkcyjnych pracuje za granicą. Z osób pomiędzy 18 a 25 rokiem życia z pracy za granicą korzysta 84 %. Prawidłowość przy tym jest taka, że im dalej od dużego centrum (tutaj Opola), tym większy odsetek ludzi wyjeżdża. Autochtoni zarobili w zeszłym roku za granicą 2,7 miliardów złotych, co daje po dodaniu ich zarobków w Polsce, średnią 1400 złotych na głowę (a nie na zarabiającego), przy czym zarobki te są zróżnicowane i tym pracującym za granicą żyje się wiele lepiej niż tym, którzy zarabiają w kraju. Jestem pod wielkim wrażeniem tego referatu, który pokazał mi w lustrzanym odbiciu moich znajomych i nasza tarnowską społeczność. Dlatego spróbuję uzyskać zgodę na jego opublikowanie. Dla zainteresowanych i ku przestrodze…
|
to moze na poczatek pierwsze 60 ksiazek sam sie dziwie ale przynajmniej polowe z nich przeczytalem.
z mniej popularnych polecam 'pamietnik gornika' wydany przez WAM w 2002, sa to wspomnienia czlowieka ktory zyl w m.in zabrzu (wlasciwie to we wsi dorota) jeszcze w XIX wieku, fajne spostrzeżenia, ciekawa mentalnosc, po prostu dokument tamtych czasow, 100% autentyczny, zadnej natdetej patriotycznej mowy (jak w innych zabrzanskich pamietynikach np dubiela), szare zycie. np jedyne spostrzezenie na temat powstan slaskich jakie zapamietalem to bylo to ze podzial granicy zastal autora w czerwionce, wiec wyszlo ze jest polakiem, w takim razie przeliczyli mu rente gornicza z marek niemieckich na polskie, przez co niemal dziadem zostal. ksiazka sklada sie z 2 czesci, pierwsza to fotokopia orginalu pisanego po slasku. druga to polska transkrypcja, calosc ponad 400 stron. polecam.
no wiec lista na poczatek:
"Śląska tragedia" w Zabrzu w 1945 roku : internowania i deportacje / [Zbigniew Gołasz] ; Muzeum Miejskie w Zabrzu. - Zabrze : MM : "M-Studio", 2005
100 lat kopalni "Makoszowy" : 1906-2006 / Józef Hebliński, Antoni Budny. - Zabrze : [b.w.], 2006 (Katowice : "KorGraf")
150 lat poczty w Zabrzu / Wilhelm Kowolik. - Zabrze : Narodowa Oficyna Śląska, 2005
20 lat Państwowego Teatru Nowego w Zabrzu / [przygot publikacji Władysław Ławicki; red. Kazimierz Patalong; opra. graf. Jerzy Moskal. - Zabrze : Towarzystwo Miłośników Zabrza, 1980
25 lat Państwowego Teatru Nowego w Zabrzu / [przygot. publikacji Ewa Kwiecień]. - Zabrze : Państwowy Teatr Nowy, [1984]
35 lat Teatru Nowego w Zabrzu : 1959-1994 / [red. Maria Kempińska i Paweł Gabara. - [Zabrze : Teatr Nowy, 1994]
80 lat GKS Walka Makoszowy w Zabrzu / oprac. Krzysztof Lewandowski. - Zabrze : Zabrzański Informator Samorządowy, 2002
Das Einwohnerbuch der Stadt Hindenburg (Oberschlesien) / bearb. nach amtlichen Material von Erich Hoedt. - Hindenburg : Verlag Heinrich und Co., [1929]
Diagnoza zagrożeń patologiami występującymi wśród dzieci i młodzieży miasta Zabrza : raport / [aut. Maciej Osuch et al.] ; Zespół ds. Bezpieczeństwa i Zapobiegania Patologiom wśród Dzieci i Młodzieży Miasta Zabrza. - Zabrze : Centrum Kształcenia Praktycznego, 2005
Dwa wieki huty "Zabrze" : 1782-1982 / Władysław Niemierowski. - Warszawa : "Prasa ZSL" , 1982 (Warsz : DSP)
Dzieci Zabrza : prace fotograficzne uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Pięknych w Zabrzu / zdjęcia i teksty Magdalena Anioł [i in.] ; tł. [z pol.] Elke Tyczyńska. - Zabrze : Ogólnokształcąca Szkoła Sztuk Pięknych ; Ratingen : Oberschlesisches Landesmuseum, 2001
Dziesięć lat działalności : 1959-1969 / [red. progr. Jan Baranowicz ; zdj. Bogdan Krasicki] ; Państwowy Teatr Nowy w Zabrzu. - Zabrze : PTNwZ, [1969]
Górnik Zabrze : 50 lat prawdziwej historii (1948-1998) = 50 years of the true history of Górnik : the jubilee book / [aut. Andrzej Gowarzewski, Joachim Waloszek oraz Wioletta Głyk et al.]. - Katowice : "GiA", 1998
Helenka : od folwarku Donnersmarcków do zabrzańskiego osiedla / Sebastian Rosenbaum. - Tarnowskie Góry : "Drukpol", 2004
Hindenburg O/S [Oberschlesien] : Stadt der Gruben und Hutten / von Hermann Schroter. - Essen : Rat und Verwaltung der Patenstadt, 1965
Hindenburg O/S [Oberschlesien] : Stadt und Industrie (bis 1945) = Zabrze : miasto i przemysł (do 1945) / Peter Mrass, Bernard Szczech ; [Ubersetzung Elke Tyczynska]. - Dulmen : Laumann-Verlag, cop. 1993
Historia kościoła i parafii św. Józefa w Zabrzu / [red. Paweł Pyrchała]. - Zabrze : Parafia pw. św. Józefa ; Katowice : Drukarnia Archidiecezjalna, [2007]
Historia pewnego budynku : od Mittelschule do Zespołu Szkół Ogólnokształcących : 75 lat szkoły, 25 września 2004, Zjazd Absolwentów. - [Zabrze : b.w., 2004]
Kalendarium zabrzańskie / oprac. Piotr Hnatyszyn. - Wyd. 2 popr. i rozsz. - Zabrze : Muzeum Miejskie : QS Design, 2006
Kościół św. [świętego] Józefa w Zabrzu Dominikusa Bohma na tle krajobrazu artystycznego Górnego Śląska / Ewa Chojecka. - Katowice : Muzeum Śląskie, 1999
Makoszowy / [red. Sławomir Latos ; współpr. red. Jerzy Makselon ; aut. i współaut. tekstów Henryk Hikel et al.]. - Zabrze : Zabrzański Informator Samorządowy, 2003
Makoszowy : z dziejów gminy i parafii / Ludwik Musioł ; Muzeum Miejskie w Zabrzu, Rada Dzielnicy Makoszowy. - Zabrze : Wydaw. MM, 1998 ([s. l. : s. n.])
Miejska elita polityczna Zabrza : studium politologiczne / Magdalena Korzeniowska. - Warszawa : Wydawnictwo Naukowe Semper, cop. 2007
Moje miasto Zabrze : prace fotograficzne uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Pięknych w Zabrzu = Meine Stadt Zabrze : Fotoarbeiten von Schulern des Kunstgymnasiums in Zabrze (Hindenburg) / [Bartłomiej Andrusiak et al.]. - Zabrze : Ogólnokształcąca Szkoła sztuk Pięknych ; Ratingen : Oberschlesisches Landesmuseum, 2000
Muzeum Miejskie w Zabrzu w procesie edukacji i ochrony dziedzictwa kulturowego miasta : 1935-2005 / [zespół red. Piotr Hnatyszyn et al.]. - Zabrze : Muzeum Miejskie : QS Design, [2005]
Na starej fotografii : sceny z życia ludu śląskiego / Henryka Haduch ; Muzeum Miejskie w Zabrzu. - [B.m. : b.w., 1988]
Oblicza miasta / [aut. Magdalena Anioł et al.]. - Katowice ; Warszawa : Śląsk, 2003
Od Amalii do Pstrowskiego : 195 lat historii Kopalni / [red., okł., mapy, oprac. graf. Adam Frużyński]. - Zabrze-Biskupice : Kopalnia "Pstrowski", 1996
Ogród Botaniczny : przewodnik po Miejskim Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu / Danuta Tarkowska, Krystyna Holeksa, Piotr Cempulik ; współpr. Tadeusz B. Hadaś [et al.]. - Bytom : Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody "Pro Natura" ; Zabrze : Miejski Ogród Botaniczny, 2006
Pamiętnik górnika : pisany w siedemdziesiątym piątym roku życia od 1 października 1930 roku / Edward Jeleń ; [red. i oprac. tekstu pol. Henryk Pietras ; wprow. Jerzy Myszor]. - Kraków : Wydaw. WAM, 2002
Połuorła czy wieża, kilof czy zębatka? : herby Zabrza : 1927-1990 = Halbadler oder Turm, Picke oder Zahnrad? : die Wappen der Stadt Hindenburg OS / Piotr Hnatyszyn ; [tł. na jęz. niem. Damian Spielvogel]. - Zabrze : Muzeum Miejskie ; Essen : Vertretungsausschuss "Hindenburg OS' bei der Patenstadt Essen, 2004
Pomiędzy praktyką a utopią : trójmiasto Bytom - Zabrze - Gliwice jako przykład koncepcji miasta przemysłowego czasów Republiki Weimarskiej / Barbara Szczypka-Gwiazda. - Katowice : Wydawnictwo UŚ, 2003
Pomoc psychologiczno-pedagogiczna w zabrzańskich przedszkolach i szkołach podstawowych / Zespół ds. Zapobiegania Niedostosowaniu Społecznemu i Przestępczości Wśród Dzieci i Młodzieży Miasta Zabrza. - Zabrze : Centrum Kształcenia Praktycznego, 2006
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Zabrzu / Zespół ds. Zapobiegania Niedostosowaniu Społecznemu i Przestępczości Wśród Dzieci i Młodzieży Miasta Zabrza. - Zabrze : Centrum Kształcenia Praktycznego, 2006
Serce świętego Kamila w Zabrzu / Wojciech Węglicki ; [tł. z jęz. niem. Krystyna Szymońska, tł. z jęz. wł. Jerzy Kuk]. - Zabrze : "Epigraf", 2007
Sport w Zabrzu / oprac. Krzysztof Lewandowski. - Zabrze : Zabrzański Informator Samorządowy : na zlec. Urzędu Miejskiego, 2001
Stadt Hindenburg (Oberschlesien) : Bericht des Magistrats vom 16. Dezember 1927 uber die Finanzverhaltnisse und den Finanzbedarf der Stadt. - Hindenburg : Heinrich, 1927
Szkic do portretu osoby bezrobotnej w Zabrzu / [aut. Gabriela Karmasz et al.]. - Zabrze : Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, 2005
Urbarz kościoła św. Andrzeja Apostoła w Zabrzu z 1719 roku / Bernard Szczech. - Bytom : Agencja Wydawnicza Łukasz Szczech, 2001
Wytrwali i wygrali : wspomnienia ucznia polskiej szkoły w Mikulczycach / Stanisław Pietrek. - Katowice : "Śląsk", 2006
Z dawnych dziejów Mikulczyc / Rudolf Kostorz. - Katowice : "Śląsk", 1999
Zabrzańskie kościoły / [zdjęcia] Piotr Muszalik i uczniowie Liceum Sztuk Plastycznych w Zabrzu ; [teksty oprac. Małgorzata Szulik et al.]. - Zabrze : Wydaw. LSP, cop. 1999
Zabrze - moje miasto : wspomnienia / [oprac. red. Krzysztof Karwat]. - Zabrze : MBP [Miejska Biblioteka Publiczna] : MM [Muzeum Miejskie], 2002
Zabrze - nieznane oblicza śląskiej architektury / Tomasz Wagner. T. 1. - Zabrze : Towarzystwo Miłośników Zabrza ; Katowice : Śląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego, 2003
Zabrze / fot. Piotr Komander. - Bydgoszcz : "Unitex", cop. 2000
Zabrze / [red. naczelny Mariusz Czajkowski ; red. Małgorzata Jara, Ilona Tyczkowska]. - Bydgoszcz : "Tekst", 1995
Zabrze : od rzemiosła do przemysłu = Zabrze : "from handicraft to industry" / [oprac. tekstu Maciej Kosobucki ; zdj. Dawid Trybuś ; tł. Magdalena Szarkiewicz]. - Bydgoszcz : Grupa Wydawnicza Promocja Regionu, Promocja Polska, cop. 2007
Zabrze : raport o stanie środowiska : 1999 / [oprac. przez zespół pracowników Ośrodka Badań i Kontroli Środowiska pod kier. Wojciecha Stawianego ; w skład zespołu weszli Franciszek Pistelok i in.]. - Katowice ; Zabrze : ["Śląsk"], 2000
Zabrze : spacer po mieście / zdjęcia Piotr Muschsalik i uczniowie OSSP [Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Pięknych] w Zabrzu. - Zabrze : na zlec. Urzędu Miejskiego : we współpr. z. Ogólnokształcącą Szkołą Sztuk Pięknych, ok. 2002
Zabrze : tożsamość - ciągłość i zmiana / red. Marian Grzegorz Gerlich, Thaddaus Schape ; Muzeum Miejskie w Zabrzu, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach. - Zabrze : [MM], 2000
Zabrze Janoscha : prace fotograficzne uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Pięknych w Zabrzu = Janoschs Zabrze : Fotoarbeiten von Schulern des Kunstgymnasiums in Zabrze (Hindenburg) / [wyst. i katalog Peter Mrass, Peter Mrass ; zdj. wykonali uczniowie pod opieką artystyczną Piotra Muschalika Karolina Cholewa i in. ; teksty Krzysztof Karwat i in.]. - Zabrze : Ogólnokształcąca Szkoła Sztuk Pięknych ; Ratingen : Oberschlesisches Landesmuseum, 2005
Zabrze na dawnej pocztówce / Piotr Hnatyszyn ; [tł. z pol. na niem. Marta Sekuła]. - Opole : "MS", cop. 2001
Zabrze na dawnej pocztówce : Śródmieście = Zabrze auf der alten Postkarte : Innenstadt / Piotr Hnatyszyn. - Opole : "MS", cop. 2004
Zabrze na starych mapach i pocztówkach / [Piotr Hnatyszyn]. - Radzionków : "Rococo" - Jarosław Krawczyk, 1999
Zabrze w rysunkach / [red. Stanisław Słodowy, Wojciech Słodowy, Adam Styrylski] ; Wydział Architektury Politechniki Śląskiej. Katedra Architektury i Metodyki Projektowania. Zespół Sztuk Plastycznych. - Wyd. 2 poszerz. - Zabrze : [Muzeum Miejskie], 1997
Zabrze, województwo śląskie - miasto na prawach powiatu : Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań, Powszechny Spis Rolny 2002 : podstawowe informacje ze spisów powszechnych / [oprac. pod kier. Wiesława Wiatraka ; red. merytoryczna Dorota Doniec et al. ; aut. oprac. Krystyna Gloger et al.] ; Urząd Statystyczny w Katowicach. - Katowice : US, 2003
[ Dodano: Czw 04 Gru, 2008 ] a tak przy okazji to bibliografia zabrza istnieje i jest tworzona przez miejska biblioteke publiczna w zabrzu, filia na wyzwolenia. po prawej stronie od wejscia w postaci katalogu (poza ksiazkami obejmuje tez artykuly w czasopismach)
|
Polecam piękne miejsce niedaleko od Brzegu. Byłem tam dwa razy. Oto artykuł z Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/o...006-07-06-03-05Moszna - Śląski Disneyland Teresa Kudyba 05-07-2006 , ostatnia aktualizacja 04-07-2006 18:50 Malowniczy, tajemniczy, ale przy wietrznej i burzowej pogodzie może się kojarzyć wręcz upiornie, niczym średniowieczne zamczysko, w którym na pewno straszy... Choć nie mieszkał w nim jednak żaden średniowieczny rycerz ani romantyczny książę, to rzeczywiście architektura tej powstałej na przełomie XIX i XX wieku rezydencji wywołuje chyba u każdego turysty skojarzenia z bajkową scenerią filmów Disneya. Należała do najbogatszego potentata przemysłowego z Miechowic, Franza von Thiele-Wincklera. Zamek o kubaturze 65 tys. metrów sześciennych ma tyle komnat, ile jest dni w kalendarzu: 365 oraz 99 wież symbolizujących ilość majątków ziemskich najbogatszego Górnoślązaka minionej epoki. Stojąc przed murami tego imponującego rozmachem architektonicznym zamku, jakże rzadko zastanawiamy się, kim byli ludzie, którym udało się dojść do tak olbrzymiej fortuny i dlaczego zamieszkali akurat w tym, a nie innym miejscu Europy. Szczęście, gra przypadków, udane mariaże, polityka, ale przede wszystkim pracowitość i mądrość doprowadziły rody Thiele i Winckler na przełomie XIX i XX wieku, w dobie europejskiej rewolucji przemysłowej, na szczyty bogactwa i sławy. Zbliżając się do Mosznej od strony Krapkowic, warto zwrócić uwagę na inne pozostałości po nich - okazałe budowle w mijanych wsiach; pałac w Kujawach, szkoła, poczta, stary szpital, liczne sztachulcowe zabudowania w Zielinie, linia kolejowa wzdłuż drogi. Od górnika do milionera Franz Winckler, zwykły górnik z Tarnowskich Gór, postawił pierwszy krok na drabinie rodowej fortuny. Był rok 1833. Dzięki małżeństwu ze starszą o kilkanaście lat Marią, wdową po właścicielu kopalni w Miechowicach, Franz posiadł siedem górnośląskich hut, osiem kopalni manganu, kilkadziesiąt kopalni węgla i sześć majątków ziemskich. Siedem lat później przedsiębiorczy potentat górniczy, już dzięki własnej pracowitości i zasługom dla państwa, otrzymał z rąk króla Prus Fryderyka Wilhelma IV tytuł szlachecki wraz z herbem. Dziedziczką olbrzymiej fortuny Wincklerów została Valeska, zaś kolejnym zarządcą górnośląskich dóbr - poślubiony przez nią w 1854 roku porucznik Hubert Gustav von Thiele. To właśnie Hubertowi, który kilkakrotnie pomnożył rodowe dobra, Katowice zawdzięczają prawa miejskie, a Górny Śląsk - połączenia kolejowe. Jedno spośród siedmiorga dzieci Thiele-Wincklerów to słynąca z działalności charytatywnej "Mutter Eva" (Matka Ewa), określana przez historyków jako jedna z najwybitniejszych kobiet w XIX-wiecznej Europie. Hubert w roku 1863 nabył Kujawy, a w 1866 - Moszną, gdzie stał już barokowy pałacyk myśliwski. Pod koniec życia w rękach najbogatszego przemysłowca Górnego Śląska znalazło się jeszcze kilkadziesiąt posiadłości ziemskich. Dziedzicem pomnożonej kilkakrotnie fortuny został jego najstarszy syn - Franz Hubert, starosta prudnicki. To jemu zawdzięczamy obecny wygląd zamku i parku w Mosznej, w którym dwukrotnie gościł cesarz Wilhelm II (1911, 1912 r.). Lekcja architektury Spacer wokół tej eklektycznej budowli to w istocie kapitalna lekcja architektury. Najstarsza, środkowa część zamku, nosi pierwotny, barokowy styl. Dwa skrzydła boczne, nadające zamkowi kształt nieregularnej litery "u", zostały dobudowane z inicjatywy Franza von Thiele-Winckler. Z roku 1900 pochodzi część wschodnia, neogotycka, 14 lat później powstało neorenesansowe skrzydło zachodnie. Oba obejmują imponujący kamienny taras, ozdobiony balustradami i charakterystycznymi dla Śląska "śpiącymi lwami". Barokowe, neogotyckie i neorenesansowe fasady zdobią liczne płaskorzeźby przedstawiające górnośląski etos pracy, motywy roślinne, myśliwskie. Oryginalna, asymetryczna, wieloskrzydłowa budowla, zachwyca dziś właściwie jedynie z zewnątrz. Zabytkowe, oryginalne wyposażenie nie zachowało się prawie wcale, poza nielicznymi tylko elementami. Zwiedzanie niegustownie urządzonych wnętrz zamku-szpitala w Mosznej robi raczej przygnębiające wrażenie. Wyjątkiem są stosunkowo najmniej "skiczowane" przez współczesnych gospodarzy oranżeria, jadalnia i kaplica. Aby je obejrzeć, należy wcześniej zgłosić faksem taki zamiar albo na miejscu poczekać, aż uzbiera się odpowiednio liczna grupa, co jest dość kłopotliwym zwyczajem, narzuconym przez obsługę zamku. Konflikt na linii turysta - pacjent, czyli komu i jak ma służyć ta najpiękniejsza wizytówka regionu - to obecnie jeden z ważniejszych problemów regionu. Turyści mogą skorzystać z usług zamkowej kawiarni, wynająć hotelowe apartamenty i pospacerować po najpiękniejszym w województwie opolskim parku krajobrazowym. Obiad zjemy w pobliskim zajeździe Amazonka. Możliwe (polecam) jest także wcześniejsze zamówienie posiłku w zamkowej jadalni. Wśród azalii i rododendronów Główną osią parku jest aleja. Rozpoczyna się przy bramie głównej, ozdobionej gladiatorami. Najpierw sześciorzędowa, porośnięta po bokach czerwonymi dębami i czterorzędowa aleja kasztanowców, zaprowadzi nas do zamku. Następnie aleją lipową dojdziemy do cokołu po pomniku Huberta von Thiele-Wincklera. Po obu stronach lipowej alei zachowały się XIX-wieczne kanały, zbudowane w stylu holenderskim i francuskim, oraz stawy, po których niegdyś pływano łodziami. W parku zachwycają rododendrony, azalie, różaneczniki, choiny kanadyjskie, 200-letnie lipy, 300-letnie dęby szypułkowe, 120-letnie sosny wejmutki. Dalej prowadzi polna ścieżka, aż na wzgórze cmentarne, gdzie znajdują się groby właścicieli Mosznej: Huberta, jego żon: Valeski i Rosy, Franza zmarłego w 1922 roku i Clausa, który przehulał sporą część odziedziczonego po Franzu majątku. Ostatnim właścicielem Mosznej był Günter, wnuk Huberta von Thiele. Opuścił zamek, zanim krapkowicką ziemię "wyzwolono". Przebogate, zachowane jedynie na starych zdjęciach, wyposażenie wnętrz uległo dewastacji i grabieży podczas stacjonowania w nim Armii Czerwonej w roku 1945. Po wojnie w zamku rezydowało UB, a od lat 70. służy jako znany w Polsce ośrodek leczenia nerwic i depresji. Pacjenci, oprócz zabiegów leczniczych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych, korzystają z wnętrz zabytkowej jadalni, połączonej z oranżerią, a także kawiarni, galerii, biblioteki. Wokół zamku Tradycją Mosznej są doroczne, wiosenne koncerty muzyki klasycznej pod nazwą "Święto Kwitnącej Azalii". Koncerty, jako świetny element muzykoterapii, a zarazem ważny projekt kulturalny w regionie, urządzane są na tarasie, ale najlepiej brzmią w idealnej akustycznie kaplicy. Także Międzynarodowy Plener Malarski, urządzany w Mosznej promuje ten zakątek Opolszczyzny w Europie. W roku 1948 w Mosznej powstała stadnina, prowadząca hodowlę koni pełnej krwi angielskiej oraz koni szlachetnej półkrwi. Konie hodowane w Mosznej zdobywają laury w światowych konkursach skoków przez przeszkody. Stadnina organizuje latem zawody jeździeckie (tegoroczne zawody ogólnopolskie: 18-20 sierpnia), a także "wczasy w siodle" dla młodzieży w wieku 10-16 lat, "zielone szkoły" oraz oferuje naukę jazdy konnej. Propozycją dla turystów są przejażdżki bryczką po zabytkowym parku, należącym do stadniny. Podobnie jak w zamku, także w stadninie można przenocować w pokojach z łazienkami. Wokół Mosznej wytyczono trasy rowerowe o różnym stopniu trudności i długości. Wszystkie rozpoczynają się przy głównej alei, obok stadniny. Mapy tras znajdują się w recepcji zamku. Na trasach mija się historyczne zabudowania: folwark, grodzisko, wiatrak, młyn wodny, bażanciarnię, stadninę koni. Uwagi dla turysty - Moszna: gmina Strzeleczki, powiat krapkowicki. Wieś leży 30 km od Opola, w połowie drogi wojewódzkiej 409 Krapkowice-Prudnik. Zjazdy z autostrady A-4: 245 Opole- Racibórz oraz 248 Opole-Krapkowice. Współrzędne GPS: E=17/46, N=50/27 - Do zamku w Mosznej nie można dojechać tak, jak dojeżdżać się powinno, czyli przez ozdobione gladiatorami bramy wjazdowe i aleję. Podział tak mądrze i pięknie pomyślanego w dawnych wiekach założenia pałacowo-parkowego na teren stadniny koni i teren Centrum Terapii Nerwic utrudnia dotarcie do zamku. Konflikty interesów właścicieli biorą górę nad historią i subiektywnym poczuciem estetyki każdego z nas, takie mamy czasy. Kolejnymi niespodziankami, psującymi pierwsze wrażenie pobytu w Mosznej, są plastikowe stoliczki z parasolami, gdzie Towarzystwo Przyjaciół Mosznej kasuje turystów za wstęp do parku, i rozłożone wzdłuż drogi "budy" z ciuchami i tandetą. - Przydatne adresy internetowe: www.moszna.plwww.moszna-zamek.plwww.strzeleczki.plProponuję wspólny, jednodniowy wypad. WARTO!!! F PS Postanowiłem nie wklejać zdjęć, żeby nie obciążać serwera. Na stronach Mosznej jest ich wystarczająca chyba ilość .
|
Historia Regionu Częstochowskiego
Historia Polski, a w tym i historia zachodniej Małopolski, popularnie zwanej Regionem Częstochowskim, jednoznacznie dowodzi posiadania pełnych kwalifikacji do samorządnego sterowania społeczeństwem, zamieszkującym tą cześć naszego kraju, obecna sytuacja jest tego zaprzeczeniem i dla niego nader krzywdząca. Gdy przed ponad tysiącem lat, kształtowała się organizacja administracyjna Państwa Piastów, obszary nad górną Wartą, Pilicą, Prosną, leżały z dala od głównych grodów młodego organizmu politycznego. Zamieszkiwały je prapolskie plemiona Wiślan, Opolan i Warcian. Potwierdzają to pozostałe z tamtych wieków grodziska koło Kłobucka, na wzgórzu Gąszczyka i w Złotym Potoku, wszystkie w regonie Częstochowy. Opolami zwane były plemienne wspólnoty sąsiedzkie, występujące na tych terenach. Pierwotnych zarządców grodowych, czyli komesów grodowych, we wczesnym średniowieczu zastępowali kasztelanie. Rejon starszych osad tej okolicy, Lelowa, Mstowa i Kłobucka objęła władza kasztelana krakowskiego. Na zachód od górnej Warty kasztelana bytowskiego, w XIII wieku uszczuplona o kasztelanię siewierską, a na Północ od rzeki Liswarta była kasztelania Rudzka koło Wielunia. W XII wieku Kazimierz Sprawiedliwy odstąpił kasztelanie Bytomską Piastowi śląskiemu Mieszkowi Plątonogiemu. Od tego czasu granica między ziemią Krakowską, a dziedzinami śląskimi biegła wzdłuż koryta rzeki Przemszy, następnie Liswarty by w okolicy Krzepic, a właściwie Starokrzepic przerzucającej się na linię Prosny wyznaczając granice Księstwa Opolskiego, gdy skręcająca na wschód Liswarta oddzielała kasztelanię krakowską od Rudzkiej, zwanej ziemią Wieluńską, wchodzącą w skład dzielnicy gnieźnieńsko-kaliskiej. Na wschód od tych ziem, w granicach środkowej Pylicy, była kasztelania Sieradzka, sama we władaniu książąt wielkopolskich. Natomiast tereny zapilickie, poczynając od Lelowa stanowiły ziemie sandomierską. Omawiany obszar stanowił, więc węzeł terytorialny ziem polskich, tutaj bowiem zbiegały się trzy podstawowe prowincje Państwa Piastów: Małopolska, śląsk i Wielkopolska. Granice te okazały się bardzo trwałe i pozostały w spuściźnie kolejnym epokom. Ich trwałość potwierdza zbieżność z podziałem diecezjalnym Państwa Piastów. Arcybiskupstwo Gnieźniesńskie obejmowało Wielkopolskę aż po kasztalnię Rudzką w Wieluńskim i Sieradzką. Biskupstwo krakowskie przyporządkowało ziemie krakowskie i część śląskiej, stanowiącej ongiś darowiznę Kazimierza Sprawieliwego. Do biskupstwa wrocławskiego należały tereny księstw śląskich poczynając od Starokrzepic. Stan ten w zasadzie przetrwał aż do rozbiorów. Podobną stabilność wykazywała organizacja dekanatów w poszczególnych diecezjach, również w dobie rozbicia dzielnicowego nie zaszły żadne poważne zmiany tak w organizacji administracyjnej, jak i kościelnej kraju. Natomiast w XIII wieku nastąpiły na ziemiach śląskich brzemienne w skutkach, do tego bardzo niekorzystne dla Polski zmiany. Mianowicie książęta górnośląscy hołdowali królom Czech. Te fakty początkowały dłuższy okres rozstawania się śląska z Polską. Władysław Łokietek, zaabsorbowany zjednoczeniem po podziale dzielnicowym, zmuszony został do zrzeczenia się na rzecz księcia opolskiego Bolka I ziemi wieluńskiej tyle, że po osiągnięciu królewskiej korony, rewindykował te tereny na rzecz korony. Gorzej sytuacja utrwaliła się na samym śląsku, seria hołdów książąt śląskich na rzecz króla Czech na około 600 lat oderwała te tereny dla Polski. Gorzej, że po królu Czech, Janie Luksemburskim tron czeski przeszedł w ręce Habsburgów austriackich, a wieku XIII, w wyniku wojen śląskich, te ongiś ziemie polskie stały się prowincją państwa pruskiego we władaniu Hohenzollernów. I ta drogą dochodzimy do tego, co dzisiaj odczuwamy na ziemiach śląskich. Na pewno sytuacja obecna jest po części skutkiem długoletniej emigracji Niemców na ziemie polskie, sprzyjających temu stosunków społecznych i gospodarczych w poszczególnych księstwach śląskich, a niebagatelną rolę odegrały też wielki rozbiór pruski w XIX stuleciu oraz okupacja hitlerowska. Rezultatem niech będzie nabrzmiewający problem znacznej grupy ślązaków o przyznawanie uprawnień ?narodu śląskiego?, co na terenach Małopolskich w regionie Częstochowskim jest wprost niepojęte. Nie bez przyczyny na śląsku utworzyła się ta odmienna kultura od tej, która występuje w poszczególnych regionach Polski. Pracowitość i ich zmysł organizacyjny ślązaków są godne naśladowania, tym tego wyraźnym wskaźnikiem. Szczególną rolę w regionie częstochowskim odegrał Klasztor Jasnogórski w Częstochowie. I to dwojako, raz doraźnie w czasie ?potopu? szwedzkiego. Jako twierdza na wale obronnym Szlaku Orlich Gniazd, zamków, których zadaniem była obrona Polski przed śląskiem, przed czym nie wystarczała wyłącznie wyraźna granica państwowa, potrzebne było dodatkowe jej tak silne, jak w ówczesne czasy całym zespołem fortyfikacji. I to chyba najwyraźniej potwierdza inność śląska w stosunku do Korony. Zakusy poszczególnych książąt śląskich względem ziem polskich były nader powszechne. Celował w tym Książe Opolski Władysław Opolski Władysław Opolski, który zaanektował nie tylko ziemie Wieluńskie, ale i samą Częstochowę. Tu na jego dobro należy przypisać mu ofiarowanie Klasztorowi Ikonę Matki Bożej, która od tej pory króluje na Jasnej Górze. Wprawdzie historia milczy o tym, w jakiej formie nabył on ten obraz w czasie swej wyprawy wojennej na wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej, kupowanie takich przedmiotów nie było zbyt powszechną formą zmiany posiadacza, tym niemniej wartość tej darowizny ma do dzisiaj doniosłe znaczenie i to bynajmniej nie tylko dla Polski. Gorzej powiodło mu się na niwie ?polityczno-wojennej?. Ten orędownik dworu luksemburskiego przegrał batalię z królem polskim Władysławem Jagiełłą, mimo że swoje wojska wspierał pomocą Krzyżaków, co na pewno chwały mu nie przynosi, mało tego ?Jasna Góra?, zakon Paulinów, wówczas jak najbardziej rycerski, który znajdując się w twierdzy obronnej na szlaku ?Orlich Gniazd? swoją działalność historyczną udokumentował zawsze i tylko w postaci obrony i to raczej przed zakusami ze strony śląska. Taki był zresztą cel i zakres reszty zamków obronnych Kazimierza Wielkiego na tych ziemiach. Ta linia obronna szlakiem ?Orlich Gniazd? rozciągająca się od Wielunia aż do Karkowa była swoistym prekursorem późniejszej linii Maginota we Francji i niemieckiej Zygfryda. Jasna Góra odegrała szczególną rolę w czasie potopu szwedzkiego, a potem Konfederacji Barskiej. Jej było zaangażowanie w powstaniu Styczniowym, za co paulini zostali ?ukarani? zburzeniem przez carat ukazem carskich murów obronnych, co trwało bez mała do końca XIX wieku, a w klasztorze kwaterowało carskie wojsko. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku nastąpił w okresie pozytywizmu gospodarczy rozkwit miasta i okolicznych miejscowości. Zapoczątkowała go budowa warszawsko-wiedeńskiej kolei żelaznej, dogodny system wodny oraz pobliskie zagłębie węglowe w Dąbrowie Górniczej. Oprócz Huty Raków rozwinął się przemysł włókienniczy w postaci fabryk Motte, Pelzery, Laczęstochowienne, Stradom i Gnaszyn razem zatrudniające dobrze ponad dwadzieścia tysięcy ludzi. Oprócz tego powstało kilkadziesiąt fabryk innych branż. To wszystko spowodowało, że w aktach trzydziestych ubiegłego wieku Częstochowa stała się jednym z czołowych miast gospodarczych Polski, przekraczająca swymi rozmiarami 135 tyś. mieszkańców. Mimo tego nie była w tych latach miastem wojewódzkim ze względu na bliskość granicy niemieckiej (prawie dwadzieścia kilometrów), dlatego swój prymat musiała odstąpić znacznie słabszym Kielcom, chociaż sama zatrzymała u siebie różne ośrodki wojewódzkie. Po utracie niepodległości Polski w końcu osiemnastego wieku, do czasów Napoleońskich cały region częstochowski oraz wieluński znalazły się pod okupacją Prus, a siedzibą województwa był Kalisz. Po kongresie wiedeńskim cała Małopolska przypadła Rosji, w tym i region częstochowski, który podlegał guberni warszawskiej w granicach zaboru rosyjskiego, zwanego ?Królestwem Polskim?, choć całkowicie podporządkowanym dworowi Romanowych. Skutkiem tego Częstochowa, Wieluń i Siewierz znalazły się w zaborze rosyjskim, gdy miasta śląskie tego regionu, jak np. Lubliniec, Olesno i inne na zachód od wspomnianych rzek przypadły Prusom do chwili wybuchu pierwszej wojny światowej, potem Cesarstwu Niemieckiemu. Dopiero plebiscyt odratował dla Polski ziemie lublinieckie i tarnogórskie. Zachodnia granica Królestwa Kongresowego w pobliżu Częstochowy, niemal dokładnie odtwarzała granice dawnej Rzeczypospolitej, łącznie z Księstwem Siewierskim, co sprawiło, że linia graniczna Państwa Polskiego od 1815 roku stała się zachodnią granicą imperium Romanowych. Dopiero po pierwszej wojnie światowej, za sprawą powstań śląskich i w wyniku plebiscytu, część śląska, szczególnie Górnego, powróciła do Polski. Dekretem z 1816 roku zaborca wprowadził trzystopniowy podział kraju. Skutkiem tego aż na południe od Częstochowy sięgało województwo kaliskie, obejmując dwa obwody; wieluński, z powiatami wieluńskim i częstochowskim, i piotrkowski z powiatem radomszczańskim. Od południowego wschodu do powiatu częstochowskiego przypadało województwo krakowskie, a konkretnie obwód olkuski z powiatami pilickim i lelowskim, z tym, że siedzibą województwa nie było Wolne Miasto Kraków, ale Miechów, potem Kielce, bowiem sam Kraków znajdował się na terenach okupowanych przez Austrię. W atmosferze kompletnego nie liczenia się z polską opinią publiczną, po powstaniu styczniowym, w roku 1866, ukazem cara Aleksandra II ziemie ?Przywiślańskiego Kraju? otrzymały nowy podział. Skutkiem tego powstała gubernia piotrkowska, w jej granicach powiat częstochowski i radomszczański, gdy okrojony powiat wieluński przypadł guberni kaliskiej, natomiast na linii Pilicy powstała gubernia kielecka, obejmująca okolice Secemina, Moskorzewa, Radkowa, Lelowa i Szczekocin, ziem wschodnich tej guberni. W powiecie częstochowskim znalazły się miasta: Częstochowa, Kłobuck, Krzepice Przyrów, Olsztyn, Janów, oraz okoliczne gminy wiejskie. Powiat będziński przypadł innej guberni. W ten sposób pogwałcono historycznie tradycyjny podział administracyjny Małopolski Zachodniej. Ostatecznie nastąpiło administracyjne rozgraniczenie ziemi wieluńskiej, przynależnej guberni kaliskiej, a po wojnie i odzyskaniu niepodległości województwu łódzkiemu, od powiatów częstochowskiego i radomszczańskiego guberni piotrkowskiej, rozdzielonych w wolnej Polsce miedzy województwo kieleckie i łódzkie. Niemniej wszystkie te operacje nie ?przeniosły? Jury Krakowsko-Wieluńskiej na śląsk, spróbowali to uczynić w jej zasadniczej części prominenci lat pięćdziesiątych, kontynuują i to z wielką krzywdą współczesne władze. W ten sposób utrwala się sztuczny podział Małopolski Zachodniej, dokonany ongiś przez zaborczy carat tyle, że jeszcze bardziej porządkował te ziemie. Zgoła nieco odmiennie od państwowej, przedstawiała się administracja kościelna na terenach Małopolski Zachodniej. Powstały od zarania państwa Piastów podział na archidiecezję wielkopolską z siedzibą w Gnieźnie, obejmującą swym zasięgiem ziemie wieluńską i sieradzką, biskupstwo wrocławskie, aż po granice w Starokrzepicach. Gdy krakowskie obszary ziemi krakowskiej, dzisiaj częstochowskiej i na zachodzie Małopolski, sandomierskie. Od początku ?żelazną? granicą oddzielającą Małopolskę od śląska była Liswarta i Czarna Przemsza. Ten podział przetrwał przez lata rozbicia dzielnicowego i przez wieki następne, właściwie aż do rozbiorów. Okresowo, bezpośrednio po trzecim rozbiorze, Prusacy, zaborcy tych ziem wprowadzili trzyczłonowy podział tych ziem na ziemie opolską, górno-śląską i małopolską z Częstochową, Radomskiem i Wieluniem - wszystkie włączając do Diecezji Wrocławskiej, mimo że one same znalazły się w departamencie kaliskim. To trwało do roku 1807. Po wypadku Napoleona, na Kongresie Wiedeńskim, przyznano je wraz z ziemią siewierską Rosji, gdy dekanaty krakowskiej, przekazane przez Prusaków do Diecezji Wrocławskiej, zostały zwrócone w 1811 roku do Krakowa W wieku XVIII ówczesne granice biskupstw przecinały granice poszczególnych zaborców, co spowodowało dalsze zmiany. Skutkiem tego powstała diecezja wrocławska, do jej składu przydzielono dekanaty: częstochowski wieluński wieruszowski i krzepicki, oraz brzeźnicki i radomszczański. Pozostałe powiaty przydzielono do Kielc. W celu osłabienia więzi społecznej ludzi żyjących na tych ziemiach Carat stosował zasadę ?dziel i rządź?, skutkiem tego podziały administracyjne państwa i kościelne nie pokrywały się ze sobą, a oba z tradycją, zwyczajami i interesem miejscowej ludności. W czasie pierwszej wojny światowej dość szczęśliwą enklawą okazała się Jasna Góra. Mianowicie już w pierwszych dniach po niemieckich represjach na ludności polskiej i rozstrzelaniu zakładników pod murami klasztoru, Niemcy przekazali dowództwo Klasztoru austriackiemu majorowi, katolikowi, który nie tylko był wobec Paulinów bardzo lojalny, wręcz utrudniał dostęp żołnierzy niemieckich na Jasną Górę i w rezultacie pozostał na długie lata po wojnie ich autentycznym przyjacielem. W okresie międzywojennym Papież Pius XI powołał w roku 1930 diecezję częstochowską, która przejęła 11dekanatów południowych diecezji włocławskiej, w tym ziemi wieluńskiej, wieruszewskiej i radomszczańskiej i 4 z diecezji kieleckiej, aż po Zagłębie Dąbrowskie. Opisując dzieje tej ziemi, trudno nie wspomnieć o zaangażowaniu ludzi tutaj zamieszkujących w działalność wolnościową na rzecz swojej ojczyzny - Polski. Obrona Częstochowy przed nacierającymi wojskami szwedzkimi to piękna karta naszej historii, tym piękniejsza, że prócz znaczenia militarnego, ale na skutek niego, miała wielkie znaczenie moralne w momencie zagrożenia bytu całego narodu. Natomiast u schyłku XVIII wieku ta sama Jasna Góra była bastionem wojsk Konfederacji Barskiej, pod wodzą zamieszkałego w jej murach, Kazimierza Pułaskiego, z nich prowadził zwycięskie działania z przeważającymi wojskami austriackimi, a uległ dopiero przed korpusem rosyjskim. Czynny udział Paulinów w powstaniu styczniowym, i wykorzystanie w tym celu własnej prochowni, spowodowały represje władz carskich w postaci zburzenia murów obronnych Jasnej Góry, obawy kasacji klasztoru, zakwaterowania w klasztorze sotni wojsk rosyjskich i zmniejszenia ilości zakonników do liczby 24 jako tzw. ?zakon etatowy?. Dopiero śmierć jednego z nich pozwalała uzupełnić tę liczbę do 24. A na zbudowanie dzisiejszych murów Jasna Góra musiała czekać aż do końca XIX wieku. Na bazie licznej rzeszy częstochowskich robotników miejscowych fabryk, których liczba przed końcem XIX wieku sięgała tysięcy ludzi, rozwinął się ruch patriotyczny pod wodzą miejscowych placówek PPS. A było to trzecie po Warszawie i Łodzi, w Częstochowie Józef Piłsudski, poza Zagłębiem Dąbrowskim organizował Legiony w oparciu o PPS. Wreszcie, to nad niedalekim miastem Szczekociny, stoczył bitwę z przeważającym korpusem wojsk rosyjskich Tadeusz Kościuszko, niestety przegraną, w której sam był ranny. Epilog tych zmagań rozegrał się pod Maciejowicami. Tereny podczęstochowskie były widownią ważkich zmagań partyzantów powstania styczniowego, pod Janowem ranny był malarz Chmielowski, założyciel zakonu Braci Albertynów, dzisiejszy święty. W Janowie na pamiątkę tych zmagań jest studnia, w której Kozacy topili pojmanych partyzantów. Opodal jest wieś o charakterystycznej nazwie ?śmiertny Dąb? - na pamiątkę wieszania na nim pojmanych partyzantów. Stare miasta, Mstów i Lelów, oprócz zniszczeń wojennych, ukarane były odebraniem praw miejskich. Dopiero przed paru laty je odzyskały. Trudno wymieniać w tym miejscu wszystkie represje, którymi dotknięte było społeczeństwo tej części Małopolski. Ale wielu uniknęło ich poprzez ucieczkę poza granice i co ciekawe, właśnie na śląsk, bo tam, chociaż w odmiennych warunkach, ale wśród swoich, mówiących może nieco odmiennie, ale w języku polskim, a co najważniejsze, myślących po polsku i poczuli się bezpieczni bez obawy o Sybir. Poprzez pokolenia wtapiali się w środowisko śląskie i do dzisiaj, na ziemi lublinieckiej, tarnowskiej i bytomskiej są dość liczni ślązacy o ?małopolskim? rodowodzie. A na częstochowskim cmentarzu jest zbiorowy grób powstańców śląskich. Szczególna rola przypadła Częstochowie na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy to narastały w Rosji ruchy wolnościowe i niepodległościowe. U nas, w Polsce pod zaborem rosyjskim, szczególnie wyraźnie się one pokrywały. Wiodącą, aczkolwiek nie jedyną organizacją, była wówczas Polska Partia Socjalistyczna, kierowana z Krakowa przez Józefa Piłsudskiego. Tam w zaborze austriackim znalazł on większą swobodę działania, niż w Królestwie Kongresowym, gdzie panował bardziej uciążliwy ucisk, a przede wszystkim sam Piłsudski był ścigany. Rola Częstochowy uzależniona była od sąsiedztwa ze śląskiem, a szczególnie pobliskim miastem Lubliniec, które w zaborze pruskim, po drugiej stronie, było miastem górniczym, przez co stało się poważnym ośrodkiem przerzutu broni, przemycanej z zachodniej Europy przez punkt graniczny w Herbach, na połowie drogi między Lublińcem a Częstochową. Przez wieki sąsiedztwo śląska nie było dla Rzeczpospolitej korzystne, przykładem tego jest choćby konieczność zabezpieczenia się od śląska wałem obronnym w postaci Szlaku Orlich Gniazd, skutecznie chroniącym Polskę na tym odcinku od zakusów z zachodu. Gdy tym razem to sąsiedztwo było dla niej bardzo korzystne, a nieszczelna granica bardzo przydatna. Ta niewielka miejscowość Herby, dzięki prężnej organizacji Polaków, stała się poważnym wentylem zaopatrzenia w broń polski ruch niepodległościowy Królestwa Kongresowego. Stąd płynęła ona do Warszawy, Łodzi, Radomia, a poprzez Lubliniec do Zagłębia Dąbrowskiego. W pobliżu Częstochowy były wsie, których ludność zawodowo trudniła się przemytem przez granicę, wśród innych towarów, również i broi. Z początku dla zarobku przemycali ją, jednak z czasem organizowali się w grupy, czyniąc to samo dla sprawy, mimo że było to przedsięwzięcie nader ryzykowne, za które zapłacili wysoką cenę. Szczególną role w przemycie broni i amunicji do niej odgrywały kobiety zorganizowane w Polskiej Partii Socjalistycznej. Wykorzystując ówczesną modę bardzo luźnych okryć kobiet i pewną wstrzemięźliwość zaborców w rewidowaniu ich, całymi drużynami po mistrzowsku, prowadziły zaopatrzenie. Ale cała ta działalność o charakterze przemytniczym, w czym prym wiodła Częstochowa, wykorzystując swoje miejsce na mapie zniewolonej Polski. Ziścić ją miało powstanie zbrojne przeciw Rosji. Klęska Rosji z Japonią zbliżyła nadzieje na realizację tego dzieła, jej skutki w postaci rewolucji rosyjskiej były pomyślną prognozą tego, jednak carska Rosja była wówczas największą, i chyba nie tylko geograficznie, potęgą świata. Dopiero pierwsza wojna światowa dowiodła, że kolos ten stoi na glinianych nogach. Niemniej dopiero zwycięstwo warszawskie w 1920 roku zapewniło nam niepodległość. Zaangażowanie Częstochowy w ten ruch niepodległościowy na bazie PPS-u nie odbiegało od tego, co działo się w innych rejonach kraju, niemniej imponująca ilość kilkuset członków PPS w latach 1904-1906, powołanie Kół Techniczno-Bojowych, Spiskowo-Bojowych, oraz Organizacji Bojowej, jak również ilość dokonanych w tym czasie 52 zamachów w Częstochowie, świadczą o czynnym udziale mieszkańców naszego regionu w walce niepodległościowej. Wymieniałem poprzednio dwie postacie naszej historii, których działalność związana była z tą częścią Małopolski Zachodniej - Tadeusza Kościuszkę i Józefa Piłsudskiego, byłoby trudniej nie wspomnieć bardziej współczesnej osoby generała Okulickiego, który po upadku Powstania Warszawskiego, z Częstochowy, wraz ze swoim sztabem dowodził Armią Krajową i stąd dostał się do sowieckiej niewoli gdzie stracił życie.
Do powyższego opisu przeszłości tych ziem, gdzie przyszło mi się urodzić, tutaj żyć przez swe długie lata i tu chyba dokonać żywota korzystałem, i to może nadmiernie, z książek dr Marcelego Antoniewicza, wykładowcy historii na Akademii Pedagogicznej w Częstochowie, dr Juliusza Sętowskiego i doc. dr Marka Garbania, recenzenta naukowego książki o ziemi częstochowskiej, którym bardzo dziękuje za umożliwienie mi zapoznania się przebogatą jej historią, a trochę i z własnej pamięci, na karb, której składam wszystkie pomyłki i niedociągnięcia. Ale liczę na wyrozumiałość czytelników.
Bogdan Jastrzębski
|
|