Rozumiem, tylko dlaczego mowisz nam o tym na grupie o piwie?


Brawo, celna uwaga ;-))))

Teraz trochę OT:

To tak samo jak 'herbatą owocową' - tłumaczę wszystkim usilnie, że herbata
jest to nazwa napoju robionego z liści herbacianych, natomiast tamto coś,
owocowe, na upartego można nazwać tylko 'herbatką' ...


· 

[ciach]

Odkryliśmy na pawlaczu wielgachne pudło z moimi skarbami...
A więc stary album z czasów gdy miałam złote loki, wypracowania z polskiego,
listy miłosne od bardzo małoletnich adaratorów, pamiętniki kryjące bolesne
wspomnienia, pamiątki pierwszych momentów zaurocznia mojego męża...
Za oknem deszcz, zimno, wiatr gania liście po tarasie a my zanużeni w
przeszłości ogrzewamy wspomnienia gorącą herbatą z miodem...

serdeczności
agnieFka ( melancholijnie,jesiennie)


Odkryliśmy na pawlaczu wielgachne pudło z moimi skarbami...
A więc stary album z czasów gdy miałam złote loki, wypracowania z
polskiego,
listy miłosne od bardzo małoletnich adaratorów, pamiętniki kryjące bolesne
wspomnienia, pamiątki pierwszych momentów zaurocznia mojego męża...
Za oknem deszcz, zimno, wiatr gania liście po tarasie a my zanużeni w
przeszłości ogrzewamy wspomnienia gorącą herbatą z miodem...

serdeczności
agnieFka ( melancholijnie,jesiennie)



mark69:

chciałbym jej odpłacić tak by ją szlak trafił ale nie wiem jak
doradżcie coś.


Ta... psychologia.milosc...

Możesz próbować podduszać przez sen albo dosypywać arszeniku do herbaty
("haha, ten arszenik był zatruty!"). Dobre efekty daje też wrzucanie
włączonych suszarek do wanny albo najzwyklejsze podstawianie nogi. Jeśli
chodzi o szlak, możesz ją na nim zostawić bez mapy na noc, najlepiej
związaną, bo jeszcze cholera wylezie i wróci.

Można też, z metod bardziej wysublimowanych, rozpuszczać plotki, że się
puszcza na prawo i lewo, albo zdradzić ją z sąsiadką, albo i z dwiema.
Albo normalnie przyjebać z liścia od czasu do czasu.

Mam nadzieję, że te pomysły szybko pomogą naprawić sytuację i uzdrowić
relacje w Twoim otoczeniu.


· 

Ekhm, ma ktos kaca po wczorajszym wieczorze? Ja nie wiem czy przezyje ten


dzien...

Po wczorajszm wieczorze czułam się miłośnie ukołysana...
rano w lustrze przyglądaliśmy się niewidocznym śladom pocałunków na
powiekach,
układaliśmy bukiety z liści uzbieranych na popołudniowym spacerze,
splataliśmy i rozplataliśmy dłonie,
piliśmy gruszkową herbatę oparci o siebie plecami,
śpiewaliśmy z córkami piosenki,
czytaliśmy bajki...

Po dzisiejszym wieczorze...
mam kieszeń pełną zapłakanych chusteczek...(byłam na filmie"Pręgi") i myśli
i wspomnienia, których nie sposób wypłakać...

agnieFka


Ten cytat albo cos bardzo do niego zblizonego przecztalem w dodatku do
FILM-u pt." Alchemia scenariusza filmowego" autorstwa Piotra Were niaka
(autor min.scenariusza "KILERa ").
Dlaczego o tym pisze ? Ano dlatego ze wlasnie takie uczucie towarzyszylo mi
po wyjsciu dzisiaj z kina.
Ostatnio widzialem  kikla dobrych filmow ale ten po prostu powalil mnie na
kolana. Przezylem wszystko co mozna przezyc . Smialem sie , plakalem, balem
sie , wciskalo mnie w fotel, a na sam koniec wstalem mokry  i to wcale nie z
tego powodu ze zona wylala mi herbate na kolana :-).
Po prostu kawal swietnego kina w najlepszym wydaniu!
Kto byl ostatnio w kinie bedzie z pewnoscia wiedzial o ktorym filmie pisze
:-)

MAciek
ps. The Best w moim zyciu : "Gwiezdne Wojny", "Wejscie Smoka", "Lista
Schindlera" i ten dzisiejszy.



Ten cytat albo cos bardzo do niego zblizonego przecztalem w dodatku do
FILM-u pt." Alchemia scenariusza filmowego" autorstwa Piotra Were niaka
(autor min.scenariusza "KILERa ").
Dlaczego o tym pisze ? Ano dlatego ze wlasnie takie uczucie towarzyszylo
mi
po wyjsciu dzisiaj z kina.
Ostatnio widzialem  kikla dobrych filmow ale ten po prostu powalil mnie na
kolana. Przezylem wszystko co mozna przezyc . Smialem sie , plakalem,
balem
sie , wciskalo mnie w fotel, a na sam koniec wstalem mokry  i to wcale nie
z
tego powodu ze zona wylala mi herbate na kolana :-).
Po prostu kawal swietnego kina w najlepszym wydaniu!
Kto byl ostatnio w kinie bedzie z pewnoscia wiedzial o ktorym filmie pisze
:-)

MAciek
ps. The Best w moim zyciu : "Gwiezdne Wojny", "Wejscie Smoka", "Lista
Schindlera" i ten dzisiejszy.


1. NTG
2. Ales ty tajemniczy... :/

Kamis



Ulung to herbatka z czasow komuny.


Se przuypomnieli ze tak nazywala sie jedna z herbart w czasach komuny...
Protz nie daj sie zmylić, wygooglalam ci to to jest ulung:)

Trzy główne odmiany herbaty to: zielona, czarna i ulung. Są one
produkowane z tej samej rośliny; różny jest jednak sposób, w jaki świeże
liście herbaty przetwarzane są w gotowy produkt. Herbata zielona jest
uzyskiwana z niefermentowanych liści; aby uzyskać herbatę czarną, liście
poddaje się kilkugodzinnej fermentacji. Herbata ulung jest produktem
pośrednim pomiędzy herbatą czarną a zieloną.


SNIADANIE:
1 kubek mleka z rozpuszczoną kawą w nim
2 plastry sera camember
0,5 kubka dużego jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem
4 rzodkiewki
1 szklanka herbaty

OBIAD:
1 ryba (granadier)- zapiekany w piekarniku bez tłuszczu
2 średnie ziemniaki- duszone z łyżką masła i koperkiem
bardzo duża porcja sałaty zielonej (5 liści) przyprawionej sosem śmietanowym
0,5 szklanki kompotu z ananasów

PODWIECZOREK:
0,5 litra wody mineralnej
1/4 dużego opakowania paluszków słonych
1 szklanka herbaty z melisy
1 jabłko
3/4 szklanki kawy

KOLACJA:
1 DUZA szklanka koktajlu truskawowego z 2 łyżeczkami cukru

  wera


SNIADANIE:
1 kubek mleka z rozpuszczoną kawą w nim


ile kawy ??

2 plastry sera camember


jakie grube?
ze skórką czy bez ??

0,5 kubka dużego jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem


ile hl ma kubek ??

4 rzodkiewki


średnica ??

1 szklanka herbaty


jaki smak ??

OBIAD:
1 ryba (granadier)- zapiekany w piekarniku bez tłuszczu


szarża grenadiera ??

2 średnie ziemniaki- duszone z łyżką masła i koperkiem


ile kg masła ??

bardzo duża porcja sałaty zielonej (5 liści) przyprawionej sosem


śmietanowym

a ile ślimaków  w środku ??

itd

macso


Użytkownik "macso"

| SNIADANIE:
| 1 kubek mleka z rozpuszczoną kawą w nim

ile kawy ??

| 2 plastry sera camember

jakie grube?
ze skórką czy bez ??

| 0,5 kubka dużego jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem

ile hl ma kubek ??

| 4 rzodkiewki

średnica ??

| 1 szklanka herbaty

jaki smak ??

| OBIAD:
| 1 ryba (granadier)- zapiekany w piekarniku bez tłuszczu

szarża grenadiera ??

| 2 średnie ziemniaki- duszone z łyżką masła i koperkiem

ile kg masła ??

| bardzo duża porcja sałaty zielonej (5 liści) przyprawionej sosem
śmietanowym

a ile ślimaków  w środku ??


coś taki ciekawy?

 wera



zielona herbata zawiera kofeine???


Czarną i zieloną herbatę uzyskuje się z zawierających analog kofeiny teinę
liści tej samej rośliny - krzewu herbacianego. Zielona powstaje przez wysuszenie
liści, a czarna przez poddanie wysuszonych liści fermentacji.



| To o tobie? Bo ja z popularnością i działalnością na rzecz Amigi nie mam
| najmniejszych problemów. A co ty, anonimie Przemo, zrobiłeś w tej
| dziedzinie? Na razie nie widziałem żadnych rezultatów, poza wylewaniem
| żółci i chamowaniem na tej liście.
W takim razie serdecznie gratuluje samochwalo Grzegorzu.


Samochwało? Ktoś tutaj przed chwilą obnażał swój DZIEWIĘTNASTOCALOWY...
MONITOR SONY.

jakis UZYTECZNY program potraktuj te gratulacje jako szczere.



Ciekawa teoria.

Rezultatow
MOJEJ pracy nie bedziesz mogl zobaczyc, bo pracuje w grupie, i to co
zobaczysz, bedzie wypadkowa pracy wszystkich PROGRAMISTOW.


Czyli nigdy się nie dowiemy, czy przypadkiem nie robiłeś tylko herbaty.

A poniewaz
mam nadzieje, ze wszystkim sie ta pyskowka znudzila, i nikt poza Toba
nie przeczyta juz tego postu, b. milo jest mi Cie poinformowac, ze AT
wyrazilo zainteresowanie AROSem, co zostalo nam doniesione przez
Gary'ego Peake. To na razie.


Mam teraz paść na kolana? AI interesuje się też kubkami ze znaczkiem
Amigi... Zresztą AROS bardzo będzie pasować do ich grzybków z kartą Amigi
na PCI i DevKitem. Pewnie zacierają ręce, że ktoś za nich robotę odwalił
i to za darmo.


Człowieku, cierpliwości - to nie wyścigi...


juz taki ze mnie strus pedziwiatr ;)

Uwagi na szybko:
- wpisy się powtarzają,


wyjasnione na forum - jeszcze jakis czas podpieta bedzie stara baza danych

- przydałaby się informacja na liście o zdjęciu/jego braku,
hm.. fakt :)
- wyszukiwanie tylko po jednym kryterium to mało.


Szukaj towarzystwa do chlania wg:
płci, wieku, miasta, trunku, certyfikatu, nicka, fotki, pokaż wszystkie
profile.
ja tam widze wiecej ;P

Szata graficzna kojarzy mi się raczej z kacem, niż z samym
alkoholizowaniem się ;-)


a mnie z mieszanina denaturatu herbaty ;)



Wiesz, co sobie wyobraziłam? Że te odgarniane liście to wyschłe, brązowe
wachlarze, opadłe jesienią na ścieżki, które zgarniasz, powracając. I
pomyślałam o ich orzechowym zapachu butwienia, wyobraziłam sobie też
zapach rozgrzewającego się abażuru w świeżo zapalonej lampce. Bo nic tak
nie porusza naszej pamiąci, jak zapachy. Wydaje mi się, że tak naprawdę
w nich przede wszystkim drzemie nasza wczoraj. Mnie do dziś kręcą się
łzy w oczach, gdy poczuję zapach takiego kremu, jakiego kiedyś, przed
laty używała moja matka.

Joanna


dobry wieczór Joasiu :))
świat jak u Prousta , magdalenki moczone w herbacie :)

ps.
"szanowni państwo , cóż to była za piosenka - na wszyskie smutki niedziela ..."
musimy coś zadziałać !! zanim "Głowny" zabierze Cię na północ (do Lecholandii hi hi
:) )
Wojtek



anioly spadajac dudnily skrzydlami o liscie
lamiac na kocich lbach
swoje swiete nogi i ramiona
wypelnily placzem cala okolice


czesc, Jeremy,

nie aniolkami. stracane anioly szarpane przez psy... gdzie Ty to zobaczyles?
bo ja, na wskros wzrokowiec, zaraz zobaczylam te sceny z Twojego wiersza -
nie zebym sie nasycala krwawymi widokami, ale ta "psia krew..." tak "ladnie"
tu uzyta, nareszcie sie przydala... cos mi sie przypomnialo: wiesz, ze "psia
krew" to "jucha" (takie dziwne slowo, gdzies mi zostalo w zakamarkach
pamieci)?

mam w Zurychu takiego swojego zaprzyjaznionego Aniola. wisi, olbrzymi
(rzezba Nicki de Saint-Phalle, jesli Ci to cos mowi) na zuryskim dworcu,
chodze tam z moim psem czasami i "prowadze

wyszlo, ze gadam w miejscach publicznych ze soba... ;-)). to Aniol z Kart
Tarota, XIV (Umiarkowanie, Harmonia), "Moj Aniol", ale moze sie tym nie
zamujesz, to Ci to nic nie mowi. w kazdym razie wiersz niezwykly. a znasz
wiersz Henia o aniolach (ale to zupelnie inne anioly)?

pozdrawiam. e.

ps. "halas" oczywiscie bez "c" na poczatku, "herbata" zreszta tez - to tylko
tak gwoli scislosci, bo sama wiem jak to jest jak sie dlugo mieszka poza


Chodzi o to, że dawniej dla zaliczenia do poezji lista przypraw miała
być dłuższa, prawda?  Np. to już jest poezja wg niegdysiejszych
kryteriów, nie?

Anyż, wanilia, musztarda z chrzanem,
ocet, goździki, koper, gorczyca,
pietruszka, lubczyk, mak, oregano,
listki zbierane w blasku księżyca,
szczaw, majeranek, brzozowa kora,
ziele angielskie, koriander, kminek,

szafran, tymianek, przełykaj ślinę,

estragon, gałka, bazylia, mięta,
dla zaostrzenia smaku żyletka,
cząber, cytryna, cukier od święta,
pieprz i papryka, sezam, kapary,
imbir, rozmaryn, kropelka wódki,
szałwia, rzeżucha, jałowiec, curry.

Zmieszaj i zażyj.  Ręczę za skutki.

- Stefan


O!Siódma woda po Tuwimie, lekko przyprawiona - niczego sobie, ja jednak wolę
łyk zielonej herbaty ;-)

imbir



--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl


mgło o poranku nie witaj
gdy rosę na chwilę przynosisz
i spadochronem spuszczany
dnia kolejnego początek
echem z dna snu pajęczyny
poranne odbicie mej twarzy
na drugiej stronie herbaty
łyk pragnień łyżka spełnienia
parapetowe znów liście
którymi karmić dziś będę
kolejny tomik poezji
wspomnienia między stronami
zwolnione kroki gdy mijam
milczące okna firanek
ukryte słowa do Ciebie
pod wycieraczką przed drzwiami


mgło o poranku nie witaj
gdy rosę na chwilę przynosisz
i spadochronem spuszczany
dnia kolejnego początek
echem z dna snu pajęczyny
poranne odbicie mej twarzy
na drugiej stronie herbaty
łyk pragnień łyżka spełnienia
parapetowe znów liście
którymi karmić dziś będę
kolejny tomik poezji
wspomnienia między stronami
zwolnione kroki gdy mijam
milczące okna firanek
ukryte słowa do Ciebie
pod wycieraczką przed drzwiami


tyle. To coś więcej.

Aśka.




Piotruś forever young

huśtając się na sierpie ogląda obie strony
z których wybiera jasną a przynajmniej tak sądzi
tu nikt nie przypomina o ułożonych związkach
nie ma pory herbaty wolno tłuc porcelanę

można snuć opowieści których nikt nie wysłucha
mocno wierzyć w odkrycia nieznanych jeszcze lądów
do których się żegluje bez pośpiechu i mapy

nie opadają liście mijających jesieni
każde drzewo jak mallorn zapomina o czasie
tylko złoto ciemniejąc pokazuje zbyt późno
po której stronie tarczy pochował się przed światem


Piotruś forever young

huśtając się na sierpie ogląda obie strony
z których wybiera jasną a przynajmniej tak sądzi
tu nikt nie przypomina o ułożonych związkach
nie ma pory herbaty wolno tłuc porcelanę

można snuć opowieści których nikt nie wysłucha
mocno wierzyć w odkrycia nieznanych jeszcze lądów
do których się żegluje bez pośpiechu i mapy

nie opadają liście mijających jesieni
każde drzewo jak mallorn zapomina o czasie
tylko złoto ciemniejąc pokazuje zbyt późno
po której stronie tarczy pochował się przed światem

--
elka-one


jest dokładnie jak piszesz
nie zmieniłbym ani jednego slowa
(zachowam go jeśli można...)

czasem tylko sierp kładzie się na wodzie
błękitnego oceanu
i pływa samotną wyspą
a złoto przesypuje piaskiem
i jaskinia skarbów jest, na wylot,
nie umie wziąć z niej niczego, bo i po co,
ale korci go bardzo, kto jest po dtugiej stronie...

bardzo pozdrawiam
tyt.



Piotruś forever young

huśtając się na sierpie ogląda obie strony
z których wybiera jasną a przynajmniej tak sądzi
tu nikt nie przypomina o ułożonych związkach
nie ma pory herbaty wolno tłuc porcelanę

można snuć opowieści których nikt nie wysłucha
mocno wierzyć w odkrycia nieznanych jeszcze lądów
do których się żegluje bez pośpiechu i mapy

nie opadają liście mijających jesieni
każde drzewo jak mallorn zapomina o czasie
tylko złoto ciemniejąc pokazuje zbyt późno
po której stronie tarczy pochował się przed światem



Jestem bardzo wrażliwa na ten świat, jaki mi sie ukazał w Twoim
wierszu. Kolezanka i to bliska ma syna wiecznie młodego.;-(
Pozdrawiam Rosa



Dawno mnie nie bylo  a jak bylam to tylko na chwile  i przelotem.


Toś mi siostra, szwedzka humanistko :-)

Wiem tak
sie nie robi , ale mi sie to czasem zdarza ;-) rzucam wam na pozarcie  dwie
rzeczy jesli wogole ktos jeszcze pamieta, ze sie kiedys pojawialm na liscie


Oczywiście, że ktoś pamięta. Dawniej miałaś inne konto
i zamiast "scarbi" byłaś "scarbossa".

< .... a jak nie pamietacie to potraktujcie to jak debiut
< ___________________
< Okruszek szkła
< kaleczy moje oczy .
<
< Pewnie dlatego nie umiem
< dostrzec
< moich aniołów
<
< Pewnie dlatego nie umiem
< dostrzec
< mojego szczęścia
<
< A może , ja
< nie mam
< swoich aniołów ?
<
< może nie mam
< swojego szczęścia ?
<
< Może  wszystko co mam
< to ten  okruszek szkła ?

Trywialny ten wiersz. Widzę tu tylko prosty przekręt logiczny
obrośnięty dziecinną estetyką. To ma swój urok, jak wszystko,
co dziecinne i zarazem kobiece, ale sam urok to jeszcze nie
poezja, to dopiero tworzywo, z którego można coś ulepić,
lub dodać do herbaty.

O.C.


ODWRÓT
sto osiemdziesiąt stopni można chodzić na rękach,
jak też bosymi stopami stąpać po rozżarzonych węgłach.
za oknem drzewo rozwija pąki i tuli własny kształt
zawiązkami liści, porcelanowy imbryk z filiżanką herbaty.
mógłbym przeczytać wróżbę zapisaną w księdze przemian I-Ching
lub tą w chińskim ciastku zaklętą, gdy zaprosiłabyś mnie
do stołu. wiem że sentencja brzmiałaby: grzeczność jest dowodem
inteligencji serca. w herbacianych fusach opowieść
z tysiąca i jednej nocy którą czytałbym tobie i dziecku.
odszukałem tą księgę koło najstarszej ulicy w Bagdadzie
Haruna Al-Rashida, na targu książek gdy tętniło jeszcze
miasto życiem. odnaleźć sens przerwać złą passę, życia los
na sztos, nie czuć duszących oparów benzyny, móc chodzić swobodnie.

11 kwiecień 2004


ODWRÓT
sto osiemdziesiąt stopni można chodzić na rękach,
jak też bosymi stopami stąpać po rozżarzonych węgłach.
za oknem drzewo rozwija pąki i tuli własny kształt
zawiązkami liści, porcelanowy imbryk z filiżanką herbaty.
mógłbym przeczytać wróżbę zapisaną w księdze przemian I-Ching
lub tą w chińskim ciastku zaklętą, gdy zaprosiłabyś mnie
do stołu. wiem że sentencja brzmiałaby: grzeczność jest dowodem
inteligencji serca. w herbacianych fusach opowieść
z tysiąca i jednej nocy którą czytałbym tobie i dziecku.
odszukałem tą księgę koło najstarszej ulicy w Bagdadzie
Haruna Al-Rashida, na targu książek gdy tętniło jeszcze
miasto życiem. odnaleźć sens przerwać złą passę, życia los
na sztos, nie czuć duszących oparów benzyny, móc chodzić swobodnie.

11 kwiecień 2004


obrze się czyta, aczkolwiek mz zgrabniej brzmi: "gdybyś zaprosiła" oraz "gdy

miasto tętniło jeszcze życiem" lub "gdy życiem tętniło jeszcze miasto" lub
jakkolwiek inaczej rozdzielone choć jednym słowem ...
A księgę tysiąca i jednej nocy wyciągnęłam kilka tygodni temu ze starej
biblioteczki rodziców - to prawdziwy skarbiec podsycający wyobraźnię. W
dzieciństwie "księga zakazana" - ale trzeba się było w końcu upomnieć o
odwołanie zakazu ;-)

Pozdrowienia śródświąteczne.
Magda



ODWRÓT
sto osiemdziesiąt stopni można chodzić na rękach,
jak też bosymi stopami stąpać po rozżarzonych węgłach.
za oknem drzewo rozwija pąki i tuli własny kształt
zawiązkami liści, porcelanowy imbryk z filiżanką herbaty.
mógłbym przeczytać wróżbę zapisaną w księdze przemian I-Ching
lub tą w chińskim ciastku zaklętą, gdy zaprosiłabyś mnie
do stołu. wiem że sentencja brzmiałaby: grzeczność jest dowodem
inteligencji serca. w herbacianych fusach opowieść
z tysiąca i jednej nocy którą czytałbym tobie i dziecku.
odszukałem tą księgę koło najstarszej ulicy w Bagdadzie
Haruna Al-Rashida, na targu książek gdy tętniło jeszcze
miasto życiem. odnaleźć sens przerwać złą passę, życia los
na sztos, nie czuć duszących oparów benzyny, móc chodzić swobodnie.

11 kwiecień 2004


Jest piękny :))) Bardzo mi się podoba. Twoja malarskość znalazła nowy wyraz.
Powrót Atmy do uniwersum - hurra ! :)))
"za oknem drzewo rozwija pąki i tuli własny kształt" i "mógłbym
przeczytać wróżbę zapisaną w księdze przemian I-Ching
lub tą w chińskim ciastku zaklętą, gdy zaprosiłabyś mnie
do stołu."  - ile subtelności ! :)))


Czy mogę nadal mówić do Ciebie "atma" ? Polubiłam Cię w końcu, jako atmę :),
a jak Ty wolisz ?
Pozdrawiam Cię śródświątecznie,
Ije


tak chyba ostatecznie, dziękuję za sugestie :)

ODWRÓT
sto osiemdziesiąt stopni można chodzić na rękach,
jak też bosymi stopami stąpać po rozżarzonych węgłach.
za oknem drzewo rozwija pąki i tuli własny kształt
zawiązkami liści, porcelanowy imbryk z filiżanką herbaty.
mógłbym przeczytać wróżbę zapisaną w księdze przemian I-Ching
lub tę w chińskim ciastku zaklętą, gdybyś zaprosiła mnie
do stołu. wiem że sentencja brzmiałaby: grzeczność jest dowodem
inteligencji serca. w herbacianych fusach opowieść
z tysiąca i jednej nocy którą czytałbym tobie i dziecku.
odszukałem tę księgę koło najstarszej ulicy w Bagdadzie
Haruna Al-Rashida, na targu książek gdy miasto tętniło
jeszcze życiem. odnaleźć sens przerwać złą passę, życia los
na sztos, nie czuć duszących oparów benzyny, móc chodzić swobodnie.



tak chyba ostatecznie, dziękuję za sugestie :)

ODWRÓT
sto osiemdziesiąt stopni można chodzić na rękach,
jak też bosymi stopami stąpać po rozżarzonych węgłach.
za oknem drzewo rozwija pąki i tuli własny kształt
zawiązkami liści, porcelanowy imbryk z filiżanką herbaty.
mógłbym przeczytać wróżbę zapisaną w księdze przemian I-Ching
lub tę w chińskim ciastku zaklętą, gdybyś zaprosiła mnie
do stołu. wiem że sentencja brzmiałaby: grzeczność jest dowodem
inteligencji serca. w herbacianych fusach opowieść
z tysiąca i jednej nocy którą czytałbym tobie i dziecku.
odszukałem tę księgę koło najstarszej ulicy w Bagdadzie
Haruna Al-Rashida, na targu książek gdy miasto tętniło
jeszcze życiem. odnaleźć sens przerwać złą passę, życia los
na sztos, nie czuć duszących oparów benzyny, móc chodzić swobodnie.


Podoba mi się Atmo! TYlko czy po węgłach?
:-)Rosa


Biorę liście w gatunku Czarny Smok (z plantacji

w żółtych górach Yunanu), dwie gliniane czarki,

z białej stali czajniczek; liście jak poczwarki

w piękno grę zaczynają: wynik fermentacji -

napar barwy czerwonej, ciemne aromaty;

na wzór krętych korzeni wyciągają palce

plączą się i panoszą. Siadam na wersalce

już spokojna i robię - pierwszy łyk herbaty.

To jest trochę na wyrost, trochę oszukane

słów tłoczenie w linijki, zamykanie w sonet

- wiara w skarbiec przepastny, w którym braknie monet;

jak korzenie i kwiaty gdy napełniam dzbanek.

Wszystko po to, by wierszem móc przełamać ciszę,

taki trick, że do Ciebie, nie Ty do mnie, piszę.

Merc.


| Biorę liście w gatunku Czarny Smok (z plantacji
| w żółtych górach Yunanu),

no ładny list
ale...
| już spokojna i robię - pierwszy łyk herbaty.
'robię' --'biorę'  msz


Widzisz, jednak chyba zazwyczaj robię, tym bardziej, że inaczej powtarzałoby
się z "braniem" z pierwszego wersu.
i
| taki trick, że do Ciebie, nie Ty do mnie, piszę.
po 'mnie' może lepiej myślnik niż przecinek. no nie wiem...
EG


- tu z kolei "nie Ty do mnie" jest zdaniem wtrąconym, można więc albo
odgrodzić je po obu stronach myślnikami, albo przecinkami, tak myślę.
Dziękuję za czytanie

Merc.
(przy okazji, jakby ktoś umial mi powiedzieć, jak przy kopiowaniu z Worda
2002 uniknąć rozstrzelenia linijek, będę zobowiązana)



Biorę liście w gatunku Czarny Smok (z plantacji
w żółtych górach Yunanu), dwie gliniane czarki,
z białej stali czajniczek; liście jak poczwarki
w piękno grę zaczynają: wynik fermentacji -

napar barwy czerwonej, ciemne aromaty;
na wzór krętych korzeni wyciągają palce
plączą się i panoszą. Siadam na wersalce
już spokojna i robię - pierwszy łyk herbaty.

To jest trochę na wyrost, trochę oszukane
słów tłoczenie w linijki, zamykanie w sonet
- wiara w skarbiec przepastny, w którym braknie monet;

jak korzenie i kwiaty gdy napełniam dzbanek.
Wszystko po to, by wierszem móc przełamać ciszę,
taki trick, że do Ciebie, nie Ty do mnie, piszę.

Merc.


Ślicznie :))  Mam słabość do tej formy :)
Tylko...  Czy fragment: "nie ty do mnie" nie powinien być raczej w nawiasie?
Nie jest to zdanie wtrącone (bo w ogóle nie jest zdaniem) i jakoś mi zaburza
gramatykę ostatniej zwrotki. Nie jestem polonistką, więc mogę się mylić. Srt
uktury formalne, kiedy czytam, analizują się u mnie samoczynnie za pomocą lo
giki, ale głowy bym za nią nie dała  ;)))
Pozdrawiam,
Ije


Nie widzę wysłanych wczoraj postów. Wysyłam więc powtórnie. Jeśli
niepotrzebnie, proszę o wybaczenie.

dysku

| Biorę liście w gatunku Czarny Smok (z plantacji
| w żółtych górach Yunanu), dwie gliniane czarki,
| z białej stali czajniczek; liście jak poczwarki
| w piękno grę zaczynają: wynik fermentacji -

| napar barwy czerwonej, ciemne aromaty;
| na wzór krętych korzeni wyciągają palce
| plączą się i panoszą. Siadam na wersalce
| już spokojna i robię - pierwszy łyk herbaty.

| To jest trochę na wyrost, trochę oszukane
| słów tłoczenie w linijki, zamykanie w sonet
| - wiara w skarbiec przepastny, w którym braknie monet;

| jak korzenie i kwiaty gdy napełniam dzbanek.
| Wszystko po to, by wierszem móc przełamać ciszę,
| taki trick, że do Ciebie, nie Ty do mnie, piszę.

| Merc.

Ślicznie :))  Mam słabość do tej formy :)
Tylko...  Czy fragment: "nie ty do mnie" nie powinien być raczej w
nawiasie?
Nie jest to zdanie wtrącone (bo w ogóle nie jest zdaniem) i jakoś mi
zaburza
gramatykę ostatniej zwrotki. Nie jestem polonistką, więc mogę się mylić.
Srt
uktury formalne, kiedy czytam, analizują się u mnie samoczynnie za pomocą
lo
giki, ale głowy bym za nią nie dała  ;)))
Pozdrawiam,
Ije



Podoba mi się, moja kochana Mercedes
Twoja na zawsze
M.
Biorę liście w gatunku Czarny Smok (z plantacji

w żółtych górach Yunanu), dwie gliniane czarki,

z białej stali czajniczek; liście jak poczwarki

w piękno grę zaczynają: wynik fermentacji -

napar barwy czerwonej, ciemne aromaty;

na wzór krętych korzeni wyciągają palce

plączą się i panoszą. Siadam na wersalce

już spokojna i robię - pierwszy łyk herbaty.

To jest trochę na wyrost, trochę oszukane

słów tłoczenie w linijki, zamykanie w sonet

- wiara w skarbiec przepastny, w którym braknie monet;

jak korzenie i kwiaty gdy napełniam dzbanek.

Wszystko po to, by wierszem móc przełamać ciszę,

taki trick, że do Ciebie, nie Ty do mnie, piszę.

Merc.



W jej pokoju czekała na mnie zawsze herbata


kosi, kosi łapki
świetna poezja narracyjna
czytam Twoje wiersze z coraz większą ciekawością
brakuje mi jednak (co i mnie dziś zarzucono) 'benzyny we krwi' (by Bogdan
P."raz w życiu" < świetne, nie zmieściło się na mojej liście top one w
marcu - oczywiście z powodu daty, Bogdan, wyślij jeszcze raz ;-))
kłaniam się
y.



|   pamięć rozwidleń
|   wyborów
|   dróg prowadzących w dół
|   szelest umarłych  liści
[...]
Wracam po pół roku do czytania grupy i co widzę na początek? Starego,
dobrego Olgierda. (Wybacz mi tę poufałość...)
Napiszę tylko, że podoba mi się. Że jest jak opary z kubka czarnej
kawy, stojącego właśnie przede mną, plus gorzki papierosowy dym, plus
ciche bluesowe brzdąkanie w gitarę z głośnika, plus odrobina na wpół
pogodzonego rozgoryczenia.


Dzięki :-)
Akurat, przez przypadek, tak się złożyło, że :
  1. Nie cierpię kawy i jej zapachu
  2. Nie cierpię dymu papierosowego
Zamieniam (tylko na własny użytek) zapach kawy
na aromat herbaty "sencha",
dym papierosowy na dym z płonących gałęzi
górskich świerków, no, i może jeszcze
bluesa na wiatr.

O.C.

-------------------------------------------------
wśród blasku laserów i szumu wentylatorów
-------------------------------------------------


Tonacja odpowiedzi

czy podzielili się herbatą
nie wiadomo

czy odetchnęli wspólnym wielokropkiem

czy łagodność
czy

wypełniają po latach ankietę
imiona: jesień i wiosna
nazwisko: niezgoda
wiek: bliżej nieokreślony
miejsce zamieszkania
dno
szkło
miejsce pracy: ogród pamięci
zainteresowania: poszukiwanie  herbacianego krajobrazu
spokoju wiecznego
porcelanowej filiżanki
ciepła
słonecznego napoju
przejrzystości

akj

Rozmawiali będąc równego wzrostu
południe jednolicie wybielało twarze

na wietrze lekko bujały przypadki
takie gładkie co w zdaniach
przemycają słowa

stojąc rozmawiali ktoś mówił że teraz
dni są zbyt przycięte za długie są włosy
by zadbać pomyśleć zrozumieć by ufać

zaraz fusy liści wybarwią kałuże
w ryżawym półświetle tak ładnie
zatoną

herbaciane słońca

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



    "dom"

    szyderstwo okien błahe łóżko
    nachodzi regał prostopadle

    niewiele miejsca na poduszce
    sędziwy pan bóg drzemie z diabłem

    tu dyktatura politury
    ukrywa prawdę w siwych liściach

    a nad herbatą cumulusy
    puszyste łby zwieszają nisko

    tężeje tydzień termometry
    zdają się gubić rtęć różową

    tylko oddychać lżej powietrze
    skrapla się w ustach cierpkim morzem

                                jk


    "dom"

    szyderstwo okien błahe łóżko
    nachodzi regał prostopadle

    niewiele miejsca na poduszce
    sędziwy pan bóg drzemie z diabłem

    tu dyktatura politury
    ukrywa prawdę w siwych liściach

    a nad herbatą cumulusy
    puszyste łby zwieszają nisko

    tężeje tydzień termometry
    zdają się gubić rtęć różową

    tylko oddychać lżej powietrze
    skrapla się w ustach cierpkim morzem

                                jk


Fajna stylizacja Janie. Pisane pięćdziesiątymi
widziane w sześćdziesiątym. Osadzone dzisiaj
martwi - ani słowa nie wplotłeś "dlaczego" dzisiaj
taki tekst. Dobry tekst i coś mi umyka.. nie lubię
takiego we mnie ssania.

Pozdrawiam
Jarek


Jan Kalina

    "dom"

    szyderstwo okien błahe łóżko
    nachodzi regał prostopadle

    niewiele miejsca na poduszce
    sędziwy pan bóg drzemie z diabłem

    tu dyktatura politury
    ukrywa prawdę w siwych liściach

    a nad herbatą cumulusy
    puszyste łby zwieszają nisko

    tężeje tydzień termometry
    zdają się gubić rtęć różową

    tylko oddychać lżej powietrze
    skrapla się w ustach cierpkim morzem


Czy na pewno chciałeś powiedzieć "morzem"?, bo właśnie to mi nie
agrało:-( I tytuł w cidzyslowiu?)
Całość bardzo.
Gubienie rtęci, świetne.

Hal



    "dom"

    szyderstwo okien błahe łóżko
    nachodzi regał prostopadle

    niewiele miejsca na poduszce
    sędziwy pan bóg drzemie z diabłem

    tu dyktatura politury
    ukrywa prawdę w siwych liściach

    a nad herbatą cumulusy
    puszyste łby zwieszają nisko

    tężeje tydzień termometry
    zdają się gubić rtęć różową

    tylko oddychać lżej powietrze
    skrapla się w ustach cierpkim morzem


bardzo ładna piosenka. bardzo lirycznie. nie myślałeś o muzyce do niej?

a.


From: "Jan Kalina"
    "dom"

    szyderstwo okien błahe łóżko
    nachodzi regał prostopadle

    niewiele miejsca na poduszce
    sędziwy pan bóg drzemie z diabłem

    tu dyktatura politury
    ukrywa prawdę w siwych liściach

    a nad herbatą cumulusy
    puszyste łby zwieszają nisko

    tężeje tydzień termometry
    zdają się gubić rtęć różową

    tylko oddychać lżej powietrze
    skrapla się w ustach cierpkim morzem

                                jk

Tak późno piszę, bo dużo myślałam nad tym wierszem. Bardzo mi się podoba, ale nie umiem
sobie poradzić z dwiema ostatnimi linijkami. Bo po pierwsze burzą bardzo konsekwentne
rymowanie całości, a poza tym - nie rozumiem, skąd ulga nagle w tych dwóch ostatnich
wersach - dla mnie nie wynikająca z całej reszty i dlaczego ten lżejszy oddech uzyskany
przez cierpkie morze. Mogłabym to sobie prosto wytłumaczyć, bo przecież nad morzem oddycha
się lekko i swobodnie (zawsze mi się tam wydaje, że mi się zwiększyła objętość płuc), ale
to przecież nie takie dosłowne.

Wyjaśnisz? Proszę.

elka-one




naweekendu :-(
A ja pracuję i chciałabym choć w antraktach coś poczytać.
No, dobra, to przynajmniej wyślę coś, co lubię:


w sumie żeby nie było że mnie nie ma
to powiem że ja jestem ;)
a ponieważ ostatnimi czasy źle się czuję
popełniłem co następuje:

płyniesz do mnie doliną szeroką nieziemską
głęboką płyniesz do mnie słonecznym gajem
słoneczną kroplą i w każdej twe oczy zamykam
odblaskiem liści jesiennych wiatru
staniesz się aż się znajdziemy tak właśnie
łuski szczupaka w gryzącym słońcu
trzcina
przybrzeżny palec haczyka
interwizja
zaparzysz herbatę wódkę postawisz a ja
już czekam na palcu haczyka
nasze
spotkanie





Kano:

w sumie żeby nie było że mnie nie ma
to powiem że ja jestem ;)


Cieszę się ;-)

a ponieważ ostatnimi czasy źle się czuję
popełniłem co następuje:


 Nie szukaj łatwych usprawiedliwień :-)

płyniesz do mnie doliną szeroką nieziemską
głęboką płyniesz do mnie słonecznym gajem
słoneczną kroplą i w każdej twe oczy zamykam
odblaskiem liści jesiennych wiatru
staniesz się aż się znajdziemy tak właśnie
łuski szczupaka w gryzącym słońcu
trzcina
przybrzeżny palec haczyka
interwizja
zaparzysz herbatę wódkę postawisz a ja
już czekam na palcu haczyka
nasze
spotkanie


Analiz już mam na dziś dość (po Dejanirze i po pracy czuję się
intelektualnie wyczerpana, chwilowo, ma się rozumieć).

Więc napiszę tylko: nie widać choroby :-)

Pozdrawiam
E.



płyniesz do mnie doliną szeroką nieziemską
głęboką płyniesz do mnie słonecznym gajem
słoneczną kroplą i w każdej twe oczy zamykam
odblaskiem liści jesiennych wiatru
staniesz się aż się znajdziemy tak właśnie
łuski szczupaka w gryzącym słońcu
trzcina
przybrzeżny palec haczyka
interwizja
zaparzysz herbatę wódkę postawisz a ja
już czekam na palcu haczyka
nasze
spotkanie


Ładnie Ci z tą herbatowódką, twarz nabiera innych barw. Haczyk staje się
mniej ostry, a trzcina kołysze. I czemu Ty czujesz się źle? Toć tatarak
nawet diabła z chłopa wypędzi!
A wiersz ładny. Wiewiórka.



Witam!

| Tylko w polskim 'tea' to dziwny wyraz "herbata"..

No nie, jest jeszcze w białoruskim ;-)) Poza tym protestuję, "herbata" nie
jest słowem dziwnym.

| Jakie jest jego pochodzenie???

Bezpośrednio - łacińskie.
W łacinie herbatę (napój) określano złożeniem _herba thae_, gdzie _herba_ to
liście, część zielona, a _thea_ - krzew herbaty.


Na łacinie nie znam się, ale zawsze widziałem, że liść to 'folium' i
myślałem, że 'herba' to tyle co ziele. Myliłem się?


Dnia 04-09-29 12:51, w liście od osoby znanej jako Lark było:

| | Jeszcze powiedz, w czym (kontekst) zamierzasz użyć tego słowa. Jeśli
| | jest to, załóżmy, powieść obyczajowa umiejscowiona w Polsce, w
| | latach 80 ubiegłego wieku - wyraz "pedałówka" jest jak najbardziej
| | na miejscu, a "saszetka" brzmiałaby np. w dialogu sztucznie i
| | napuszenie.

| Rzecz dzieje sie kilka lat temu w 100licy, więc saszetka będzie chyba OK.

Wtrącę się...Mi "saszetka" kojarzy się nieodmiennie z herbatą ekspresową,
tudzież Vibovitem (czy ktoś pamięta?). W życiu nie nazwałbym, ani też do
dziś nie słyszałem, by w/w przedmiot nazywać "saszetką"...Często słyszałem
"pederastka"...

Zresztą por. http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=55830

pzdr


Ciekawe, bo ja słowo "pedałówka" poznałem przed paroma minutami
przeglądając tę grupę :-o
Takie coś przy pasie albo na nadgarstku to saszetka i tyle (czasem
słyszałem "piterek")

pzdr
piotrek



EL (ptzypuszczalnie łyżeczka)


Łyżka (EsslĂśffel).

TL (przypuszczalnie łyżka)


Łyżeczka do herbaty (TeelĂśffel)

ML (czort znajet)


Łyżeczka do kawy (MokkalĂśffel)

Blätter (jak wyżej)


Liście. Tu akurat, zdaje się, szczawiu.

"grĂźne PfefferkĂśrner "
bo jakoś dodani 25 gr zielonego pieprzu do bochenka chleba nawet jak w


Jednak ziarna zielonego pieprzu. Obstawiałabym marynowane,
tak jak tu: http://www.marions-kochbuch.de/index/0082.htm

HTH :)

Evva




/ciach/

W 1998 ukazał się reprint nowego wydania, opublikowany przez wydawnictwo
"OMNIBUS" z Poznania. Nowe wydanie było dość istotnie rozszerzone w
porównaniu z tym PWN-owskim. Hm, wydaje mi się, że w warszawie można
łatwo dostać tę książkę. Jakby co, mogę się jutro rozejrzeć - podaj
jakiś kontakt głosowy na priv.

MG


Dzięki Leonowi i Mariuszowi (oraz błogosławionej krynicy mądrości, jaką jest
nasze bóstwo imieniem Google), wiadomo więc, że dokładnie rzecz ma się tak:
"The BBI Dictionary of English Word Combinations" (Omnibus) jest poszerzoną
o ok. 20% nową wersją  "The BBI Combinatory Dictionary of English. A guide
to word combinations" (PWN).

Bardzo Wam obu dziękuję.
W paru miejscach już jej nie mieli, ale jeszcze się rozejrzę na miejscu i
ewentualnie w razie kompletnej klapy pomarudzę znowu :)

Pozdrawiam serdecznie,
Dora

PS. A może jakiś inny słownik kolokacji ang. wart jest polecenia zdaniem
PuHaTków?
Lista marzeń: baaardzo obszerny, z CD... z polską wersją lub indeksem... i
może żeby jeszcze zmywał i parzył herbatę... ech... niekoniecznie wszystko
naraz.



| Polski sklep mięsny z czasów PRL :
| Nagie haki

| Kiedyś też było na liście:
| Japoński złodziej flamastrów:
| Kosi Mazaki

Gabinet szefa:
Jama Chama

POzdrawiam, Elka


No moze po chinsku a nie japonsku ale z tej samej beczki

Jak nazywal sie chinski medrzec ktory wynalazl herbate ?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Pij huj czaj  :)



<ciach klasyfikacja gości

Dodałbym jeszcze gościa "sójka-za-morze". Gość ten przez trzy ostatnie
godziny czterogodzinnej wizyty powtarza co piętnaście minut "to ja już
lecę, bo muszę jeszcze... <tu długa lista co on jeszcze musi", wstaje od
stołu, udaje się do przedpokoju, zaczyna zakładać płaszcz, przypomina coś
sobie ("aaa, zapomniałem ci powiedzieć że Kazik rozbił tego nowego
volkswagena" - co prawda nie wiesz kto to jest Kazik, ale nie ma to
większego znaczenia), zdejmuje płaszcz, siada przy stole, opowiada o Kaziku
i jego nowym volkswagenie, dopomina się o piątą herbatę, w końcu mówi "to
ja już lecę, bo muszę jeszcze...." i cała historia powtarza się od nowa.

Żegnając w drzwiach takiego gościa należy zachować calkowite milczenie, bo
najbardziej niewinne słowa mogą być powodem do kolejnej dygresji ("-pozdrów
ode mnie Leszka", "-a właśnie, apropos Leszka, to...")


CHór Wujów,
Mądra Jola,
na polance STala Męka,
Cud pod Lipą,
Silnik w Promie, (best)
Głód w Parku,
Bój w Hucie,
Cała Para,
STój Harry,
jeDYny BAsen rektora,
Pan na GLiździe,
Kur w Mroku.

Sorki ze tylko tyle. Gdzies mi sie lista zgubila, a pamiec juz nie ta.

Lomel

Tax:

Przychodzi jeden pedal do drugiego. No i ten drugi mowi:
- Jestes u mnie w mieszkaniu, dopiero co posprzatalem. Caly dzien czyscilem
wszystko do blysku, wiec cokolwiek zrobisz nie wal mi tu konia, tylko o
jedno cie prosze. Ja ide do kuchni zrobic herbate, a ty nie uprawiaj robotek
recznych.
Wiec wyszedl, wraca, patrzy, a tu laksa na dywanie, kisiel na firankach,
gluty plywaja w akwarium, jogurt na scianach itd. No pedal, ktorego bylo
mieszkanie krzyczy:
- Mowilem ci zebys tu nie trzepal!!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- No co? Pierdnac sobie nie mozna?


2 w dwoch odrebnych pokojach. Mysle Danielciu, ze to bedzie najlepsza forma
rewanzu za Twoja goscinnosc,


Jaka tam goscinnosc. Miejsce na kanapie i herbata?

Gdybyscie doszli do wniosku, ze sa dalsi chetni - moze by tak jakas
stroniczke gdzies podhateemelowac..? O ile wiem nie jest to w I-necie novum.
Uklony - Marek Car
http://www.pol.pl/~car


 Ja mysle ze w ogole warto otworzyc taka stroniczke z roznymi ofertami,
ale chyba tylko w ramach tych ktorzy sie znaja z listy. Zdarzalo mi sie
ze przyjezdzxali do mnie calkiem nieznani ludzie. Mili, ale sie nie da
tak: traktowali mnie i meza jak powietrze nieco. I nic dziwnego - nie
czuli zadnej wiezi z nami. Nigdy nie otrzymalam tez ani kartki ani
telefonu ani jakiegokolwiek znaku zycia.
Sadze ze dla osob obcych, spoza kregu mozemy trzymac swietna baze
informacyjna z naszych miejsc zamieszkania (tanie hotele, schroniska).

Cel stroniczki html jest tu raczej w naszym przypadku i troche towarzyski,
nie zas wylacznie hotelowo-turystyczny.

Sadze ze Dziennikarz moze byc lista inicjujaca takie akcje. Kto wie czy  
Tramp nie ma takiego czegos- jak pamietam bylo tam ciekawie, tylko ze ja nie
moge byc psychicznie na kilku listach (to - jak powiedzial znajomy
psycholog - powoduje "rozwarstwianie sie osobowosci". W ogole In-t to
powoduje, ale jak juz sie jest na dodatek na kilku listach, to rzeczywistosc
nam plynie wraz z mozgiem :))
To na marginesie...

Tak wiec moze stworzmy na Dziennikarzu wlasny "Pokoj goscinny" i goscmy sie
we wlasnym kolku
Daniela


jaka to jest? pu rh, roiboos, czy jakas inna?


  Czerwona herbata to każda herbata z liści krzewu herbacianego lekko
fermentowanych, czyli to rozreklamowane jako, sory za wyrażenie "pacaneum"
na nadwagę Pu-Erh. Choć jej "cudowne" odchudzające właściwości to zwykły
chwyt marketingowy, klasycznie dużo większe działanie przypisywano także
półfermentowanej, herbacie Oolong.

Rooibos nie jest herbatą, to raczej herbatka ziołowa robiona z zupełnie
innej rośliny.


Mój chłopak twierdzi, ze smiedzi skarpetkami..
ja tam ją lubię...

| jaka to jest? pu rh, roiboos, czy jakas inna?

 Czerwona herbata to każda herbata z liści krzewu herbacianego lekko
fermentowanych, czyli to rozreklamowane jako, sory za wyrażenie "pacaneum"
na nadwagę Pu-Erh. Choć jej "cudowne" odchudzające właściwości to zwykły
chwyt marketingowy, klasycznie dużo większe działanie przypisywano także
półfermentowanej, herbacie Oolong.

Rooibos nie jest herbatą, to raczej herbatka ziołowa robiona z zupełnie
innej rośliny.

--
Edyta Czyż
| Sowa<<
// Jest tak wiele oryginałów i tak wiele słów // Zelazny




żywność hodowana na sztucznych nawozach i innych chemikaliach
podgrzewane pożywienie, które całkowicie wystygło (chleb itp.)
przemysłowe produkty żywnościowe
owoce tamaryndowca
napoje alkoholowe
zbyt dużo mleka i produków mlecznych
pasteryzowane mleko i produkty mleczne
zbyt wiele owoców
mięso, ryby
kawa, herbata
czekolada
cukier spożywczy
tłuszcz


Znaczy wg kogo te rzeczy sa niezdrowe? Czy moze pytasz, co uczestnicy
sadza o tej liscie?



| A ja pije w saszetkach, bo z lisci smierdzi okropnie.

Protestuję! Piękny, czysty, ziemisty zapach, przypominający jesienne
spacery po kartofliskach, a Ty marudzisz ;-)))

[najgorsze 2 herbaty jakie piłem to: 1.cynamonowa, 2.geimancha -
japonska mieszanka herbaty i popcornu o smaku sezonowanych skarpetek ;)

| Nie zauwazylam zebym
| specjalnie schudla (przeciwnie=slodycze), ale ja pije bo dobrze sie po niej
| czuje. Lubie jeszcze Vitaxu ginko. Oby dwie herbaty sa lekkie i szybcie sie
| trawi obiadki...

Z zaszetkami jest tak, ze w środku są zwykle połamane liście, albo po
prostu odsiewy i pył z produkcji herbat liściastych. Dlatego saszetka
będzie pachbniała i smakowała mniej intensywnie, ale i mniej ciekawych
związków w środku zostanie...

Vr.


Wiem to wszyćko, ale... Pije tylko lisciasta zielonke. Jest mniam.
A do czerwonki w lisciach jakos nie moge sie przekonac.
Powtarzam: smierdzi!!! Zadnego jesiennego kartofliska nie czuje. :-))
Najwyzej aromat kapusty po scieciu na polu. ;-))


^^ made by ~babka in klozeto~  ^^
^^wszystkie prawa zastrzelone^^
jejq nie moge sie tego wystrzec....zaczelam sie niedawno odchudzac....


[ciach]

A próbowalas juz zrobic "odwyk od cukru"? To bardzo trudna sprawa, powaznie,
ale potem jest spokój, dopóki znów nie zacznie sie grzeszyc. Taki odwyk polega
na tym, ze nie jesz niczego, co zawiera cukier, np. ketchupu, musztardy (aha!),
zadnych miodów, dzemów, slodzonych soków, slodkich owoców (np. winogron),
bialej maki, bialego ryzu. Lista produktów wykluczonych jest dluga, wykluczone
sa wszystkie, na których opakowaniu w punkcie "zawartosc" wymieniony jest
cukier. Odwyk trwa miesiac, a nastepne dwa miesiace zabronione sa produkty o
wysokiej koncentracji cukru (dzemy, slodycze). Potem jest spokój z ochota na
slodkie, do tego stopnia, ze sie odwracasz z obrzydzeniem na widok batonika
mars czy snickers, nie przepadasz za lodami i nie slodzisz herbaty, bo ci
slodzona nie smakuje.
Ostrzegam: sa skutki uboczne, jak przy kazdym odwyku!
Zycze odwagi, wytrwalosci i pozdrawiam serdelecznie!
polny konik



Dzien Dobry wszytskim :-)

DZIEKUJE WSZYSTKIM ZA PORADY UMIESZCZANE NA LISCIE
to naprawde pomaga !

i..............
musze sie pochwalic :-)

jestem na MM od 1 stycznia
i schudlam juz.....14 kg
mam 25 lat, 161 wzrostu wiec 74 kg wygladalo nieeestetycznie....
teraz waze 60 kg i chcialalbym zeby waga pokazala 58......
czuje sie rewelacyjnie ! (...)


Ja jestem na MM od miesiąca i "schudłem" 2.5 kg - jeszcze czeka mnie
15kg, bo mam 95kg przy 180cm wzrostu ;-(
Ale generalnie od jakiegoś tygodnia waga stoi - troche mnie to zasmuca,
bo raczej trzymam się rygorów:

-alkohol 1-2 razy na tydzień, a jeśli już to wino (porzuciłem piwo co
było było nie lada wyzwaniem), choc bywa że w weekend tego wina wypada
butelczyna na głowe... ;-)
-zero ziemniaków i ryżu (raz zjadłem dziki ryż z gulaszem),
-chlebek pojadam wyłącznie żytni (brak słodu i cukru w składzie) bądź Wasa,
-2 kawy bezkofeinowe dziennie, czasem zielona herbata,
-jogurty tylko light, słodzone aspartamem z "niskim" tłuszczem
-dużo mięs i surówek

generalnie pilnuję się, ale efekty mizerne.


Witajcie. Muszę się trochę wziąć za siebie bo przez ostatnie dwa lata
przytyłam jakieś 15 kilogramów (stopniowo, nie po jakiejś diecie) i końca
nie widać. Przy okazji odchudziłabym też TŻ-ta. Przejrzałam sobie rozmaite
diety i chyba zostaje dla mnie optymalna. Nie lubię się głodzić i są rzeczy
z których za nic nie zrezygnuję z jedzenia. Mam pytania dotyczące kilku
produktów jeżeli chodzi o dietę optymalną, czy mozna je jeść czy też okaże
się że nie i dieta optymalna nie jest dla mnie. Cukier, ciasta, makarony i
ziemniaki, chleb - to jest mi całkowicie zbędne, ale serów, nabiału i mięsa
oraz warzyw nie wyrzeknę się za nic. Więc dalej lista produktów co do
których mam wątpliwości czy można - oliwki, pistacje, surowe warzywa,
przyprawy (sól, pieprz i zioła), koncentrat pomidorowy, oliwa z oliwek, olej
z pestek winogron, drób (kurczak, indyk), biała kiełbasa. Do picia jak
rozumiem może być herbata (owocowa też?, cukru nie używam) i woda.
Poczytałam troszku na temat tej diety, ale nadal mam wątpliwości.
Będę wdzięczna z ustosunkowanie się do tej listy.

pozdrawiam

melitta


Cukier, ciasta, makarony i
ziemniaki, chleb - to jest mi całkowicie zbędne, ale serów, nabiału i
mięsa
oraz warzyw nie wyrzeknę się za nic. Więc dalej lista produktów co do
których mam wątpliwości czy można - oliwki, pistacje, surowe warzywa,
przyprawy (sól, pieprz i zioła), koncentrat pomidorowy, oliwa z oliwek,
olej
z pestek winogron, drób (kurczak, indyk), biała kiełbasa. Do picia jak
rozumiem może być herbata (owocowa też?, cukru nie używam) i woda.


przy ilosci weglowodanow 50-80g na dobe, ich rodzaj nie ma zadnego
znaczenia.
jednak z praktyki wynika ze najlepsze sa w postaci skrobii, czyli np.
ziemniaki.
pozdrawiam
^ToM^



pozwole sobie nie zgodzic sie w calej rozciaglosci.

Slodzenie aspartamem moze wplynac wg MM negatywnie tylko wtedy jezeli
towazyszy mu odruchowy wyrzut insuliny.
Wiec nie jedz takich slodyczy przez kilka pierwszych tygodni - ale tez
nigdzie nie jest powiedziane ze akurat u ciebie nastepuje taka reakcja
odruchowa.


A jak to sprawdzic? Mierzyc sobie ciagle poziom cukru?

Za 20 lat, połowa z dzisiaj polecanych "nieszkodliwych" chemikaliów
bedzie na liście trucizn. Hipoteze na temat aspartamu podaje Montiniac,
poleca z kolei fruktoze, o problemach z ktora pisala Hafsa.

Wiec najlepiej odstawic i cukier i słodziki. Jeśli ktoś bez cukru
wytrzymać nie może, IG=60 nie jest takie ogromne i trzustka się nie
rozleci, gdy posłodzimy raz dziennie herbatę.

Pamietaj ze nie tylko cukier jest niebezpieczny - wiec wafelki odstaw ze
wzgledu na make [monke].


Zgadza sie.

Ale slodycze to problem bardziej zarowno psychicznego i fizycznego
uzaleznienia. Z fizycznym mozna sobie poradzic przez MM (w pierwszych
tygodniach rzeczywiscie mniej mnie ciagnelo), ale z psychicznym pomoze
tylko "odstawienie" lub twarde reguły - i tego dotyczył mój mail.

Pyszne cekolady sa niemieckie nadziewane ale kosztuja 10 zl. [styl!] ;-)

a cha, jak masz apetyt na slodycze to jest to objaw bledow w MM. Ja mam pol
szafki slodyczy i nie mam na nie ochoty.


Jesli akurat o mnie chodzi, to moja dieta jest bardzo wolną wariacją nt.
MM. Ważne, że się sprawdza (-12kg :)

pzdr
Vroobelek


Przeglądam pl.misc.dieta

witam wszystkich serdecznie...czy znacie jakies fajne (czytaj:
sprawdzone) środki uzupełniające dietę w objawach
cellulitu...pozdrawiam Beata


Suplementacja diety może polegać na stosowaniu związków pozwalających na
1) zmniejszenie przepuszczalności naczyń krwionośnych:
- kawy,
- herbaty,
- kakao,
- rumianek,
- nagietek,
- szałwia,
- cytryna,
- algi,
- krwawnik.
2) działanie przeciwobrzękowe poprzez podawanie środków moczopędnych:
- preparat z brzozy (białej),
- leki.
3) spalanie tłuszczów:
- kofeina,
- inne leki pozwalające na przyśpieszenie spalania tłuszczy - efdedryna?

Lista ta wykracza poza "fajne środki uzupełniające dietę". Stosowanie
w/w środków chemicznych i produktów (zwłaszcza wymienionych w pkt
2 i 3) nic Ci nie da bez zwiększenia aktywności fizycznych, masaży,
odpowiedniej diety, zmiany sposobu życia, ubierania się i najważniejsze
- badań lekarskich i odpowiedniej diagnozy.

Stosowanie produktów z powyższej listy bez skonsultowania się z lekarzem
celem ustalenia odpowiedniej drogi do leczenia cellulitu jest głupotą.

Pozdrawiam serdecznie


ilosciach.

BTW: widzialem w sklepie dwie herbatki o nazwie 'figura' czy cos - jedna z
kruszyna druga z chyba senesem (?) - podejrzewam ze maja jeszcze
mocniejsze dzialanie tego typu. Ale niejaka malutka pisala ze szkodza.


Tego typu specyfiku, a takze inne miss, elandy, red slim tea, to nie sa
herbaty , tylko ziola. Herbata to taki krzew rozlina, z jej lisci robi sie
cos co sie nazywa herbata - moze byc zielona, czerwona albo czarna i to
zalezy od tego jak sie ja produkuje, a dokladnieod tego ajk dlugo
fermentuje. Inne cuda, z senesem i kruszyna to sa mieszanki ziolowe, zwykle
dodaje sie tam hibiskus i inne taie, ktore sprawiaja ze ma to lepszy smak.
Senes i Kruszyna  to rosliny o wyjatkowym dzialaniu przeczyszczajacym i
tylko na tym polega ich sila odchudzajaca.....
Nikoosia


Witajcie!
Chciałbym stworzyć sobie pewne urządzonko, niestety nie mam zbyt dużej
styczności z elektroniką, więc nie wiem zbytnio jak się do tego zabrać...

Budowa zewnętrzna:
-pojemnik na wodę
-pojemnik na herbatę, który wchodzi do w/w
-dwa potencjometry
-on/off

Ma to być ekspres do herbaty.
Schemat działania:
1.Po uruchomieniu, gotowana jest woda do odpowiedniej temperatury X
(stałej). Później następuje wychłodzenie do temperatury Y (definiowanej
każdorazowo np: via jakiś potencjometr).
2.Następuje zwolnienie jakiejś blokady i pojemnik z herbatą trafia do
pojemnika z wodą.
3.Następuje parzenie herbaty przez Z (definiowane każdorazowo) sekund.
4.Po tym czasie pojemnik z herbatą (liśćmi) jest wyciągany tak, że
pozostaje sama woda z ekstraktem herbaty.
5.Jakiś sygnał dźwiękowy.

Reasumując: ma to być coś a'la ekspres do kawy z dodatkową funkcją
parzenia w wodzie o wskazanej temperaturze i automatycznego oddzielenia
herbaty od wody po zakończeniu procesu parzenia...

A teraz pytanie ;-]:
Jak do tego się zabrać? Prościej byłoby przerabiać ekspres do kawy czy
samemu zrobić wszystko od podstaw (ew. obudowę + pojemniki jakoś
zorganizować)? Jak wyobrażalibyście sobie działanie tego urządzenia (od
strony technicznej)? Z góry dziękuję za wszelkie rady.

Pozdrawiam serdecznie i proszę o wyrozumiałość
Theriel


Ma to być ekspres do herbaty.
Schemat działania:
1.Po uruchomieniu, gotowana jest woda do odpowiedniej temperatury X
(stałej). Później następuje wychłodzenie do temperatury Y (definiowanej
każdorazowo np: via jakiś potencjometr).
2.Następuje zwolnienie jakiejś blokady i pojemnik z herbatą trafia do
pojemnika z wodą.
3.Następuje parzenie herbaty przez Z (definiowane każdorazowo) sekund.
4.Po tym czasie pojemnik z herbatą (liśćmi) jest wyciągany tak, że
pozostaje sama woda z ekstraktem herbaty.
5.Jakiś sygnał dźwiękowy.


pomysl z silniczkiem krokowym srednio mi sie widzi
 lepiej moim zdaniem wlac wode ( o tej okreslonej temp) do zbiorniczka z
herbata i pozniej z tego wylac  gotowy extrakt

problemem chyba nie bedzie pomiar temperatury bo jest duzo termometrow
prostych w wykonaniu lub moze jakis procek zeby mozna zamiast
potencjiometrow przyciskami podzialac

zastanawie mnie tylko dostapnosc elektrozaworow no i oczywiscie cana czaegos
takiego

ps do reszty grupy

nie jest latwo zrobic dobra cherbate ( w znaczeniu smakosza) nie wszyscy
lubia najtansza cherbate  wsypana do szklanki i zalanej wrzadkiem



Da się je jakoś eksterminować bez spalenia
kuchni napalmem?


Mnie się udało, ale trwało to sporo ponad rok. Gniazdem były odłożone
suszone figi. Z doświadczenia wiem, że trzeba:
 - wywalić wszystko, co te larwy mogą żreć - mąki, kasze, suszone owoce,
grzyby... co tam masz po szafkach. Stosuj ostre kryteria- jeśli mogą to
jeść, a jeszcze nie zaczęły (jesteś pewien?), to dzieciaki tych, które już
latają, na pewno się do tego dobiorą. Jako przykład niech służy herbata
owocowa - jeden kawałek owocu na łyżkę liści wystarczy, żeby je skusić.
 - kupić feromony do łapania samic/samców (nie pamiętam dokładnie). Hamujesz
w ten sposób rozrost populacji. Rzeszta musi zdechnąć z głodu. Szukać na
przykład na allegro pod hasłem 'mklik mączny'.
 - przychowywać wszystkie nieszczelne produkty żywnościowe w lodówce.
Zapomnij o suszeniu bułek na bułkę tartą. Chleb też w lodóce. To zalecenie
to raczej przez dłuższy czas - conajmniej rok. Widziałeś jak te larwy
zasuwają? Sąsiedzi w pionie pewnie po jakimś czasie też odkryją, że mają
problem.

Powodzenia
Paweł


W piątek, 19 XII 2003r o 06:53

| A, prawda. Zapomnialem o tej mozliwosci bo sam pijam fusiana.

| Czasem takoż, ale jako że nie przepadam za wydłubywaniem kawałków
| herbaty spomiędzy zębów, to zafundowałem sobie w Ikei (wazelinka)
| taką specjalistyczną trzymaczkę ;o)

Okragla na lancuszku? To malenstwo niestety
nie misci trzech czubatych lyzeczek suszu.
A nawet gdyby to podejrzewam, ze rozpuscilaby
sie w naparze podobnie jak kiedys uczynil to
moj zoladek... ;)


Do herbaty to się kupuje kubek z sitkiem [do dostania w każdej
heerbaciarni] lub parzy w imbryku. W przeciwnym razie liście nie mają
dostatecznie wiele miejsca i nie mogą się rozwinąć.

Grzesiek



pl.pregierz

Do herbaty to się kupuje kubek z sitkiem [do dostania w każdej
heerbaciarni] lub parzy w imbryku. W przeciwnym razie liście nie
mają dostatecznie wiele miejsca i nie mogą się rozwinąć.


Zieloną to ja pijam sypiąc ją do kubka i jest to jedyna herbata
sypana, jaką sypię bez sitek i tym podobnych wynalazków :o)

Wracając do kubka, to również Tyskie wygląda w nim sympatycznie ;o)



Ja nie wiem czemu się tak wszyscy naszych kopaczy czepiają. Przecież Ekwador to
bardzo silny zespół ! Oni mają boiska na wysokości 2000m npm. Jak im piłka na
aut  wyleci to muszą zapieprzać te dwa kilometry w dół a potem dwa kilometry w
górę- a nawet więcej bo to przecież po skosie- no to nie dziwota, że mają kondycję.


Janas robi za lyzke w herbacie, do ktorej nie dodano cukru i zalano
zimna woda. Gdyz znowu okaze sie, ze cejlonska herbatka nie jest slodka,
zwalamy wszystko na lyzeczke i rozpoczynamy nowy, czteroletni
selekcjonowania lipowych lisci, a lyzeczke wymieniamy na widelec.
aL



:-)
Zrobcie cos, pleeez!  Przyniescie beczke zimnego piwa, postawcie murzyna
co by wachlowal lisciem od palmy, zamurujcie mi okna, wsadzcie mnie do
lodowki, zrobcie jakas burze albo cos.. No nie stojcie tak..


My nie stoimy, bo w tym skwarze stać się nie da, zaraz człowiek pada
jako ten kwiat podcięty. Mnie się dziś masło rozpuściło w pudełku, a
stało na stole ledwo kilka minut. Nie masło, margaryna. A na
termometrze było 35 stopni C w cieniu. Pufff...
Burza była przedwczoraj i nic, ale to zupełnie nic nie dała, nawet
woda w kałużach miała temperaturę letniej herbaty. A dzisiaj nawet
wiatr wieje, podejrzewam, że ktoś zaimportował sirocco, względnie
włączył liczne suszarki do włosów na najwyższą temperaturę.
Murzyna z palmą Ci nie dostarczę, ale mam dwa hiszpańskie wachlarze,
jeden mogę pożyczyć ;)) Tylko wachlować się musiałbyś już sam.
Wpadłam na pomysł, że postawię komputer na biurku tyłem na przód, może
wiaterek z wentylatora chociaż trochę ulgi przyniesie, jak myślicie?
;)

Uzdrawiam,


To by mi się przydało... Umiesz uleczyć z rozterek emocjonalnych
wynikających ze _szczęśliwego_ zakochania? Bo kurczę, nie daję sobie
sama rady :( Zawsze myślałam, że problemy ma się wtedy, jak się
człowiek nie może zakochać albo jak się zakocha bez wzajemności. A to
truskawka w porównaniu z tym, co się przeżywa w szczęśliwym związku.
Strasznie to skomplikowane...

Pozdrawiam lodowato [żeby ulżyć bliźnim w piekielnych cierpieniach ;)]
- Carrie


... prawie jak w dniu swira. Czy oni kurwa musza ZAWSZE zaczynac kosic
trawe pod moim oknem o 7 rano? Po 10 minutach przeniesli sie dalej, ale
ja juz nie zasnalem. Ja pierdole. Pozabijam kiedys.

Pietno rowniez dla spoldzielni w ktorej mieszkam. Teraz juz sie
parkingu, kostki nie zamiata, lisci nie grabi, tylko dali panu
odpowiedzialnemu za to, taka suszare na silnik spalinowy wielkosci
gitary i buczy tym nieregularnie od przecietnie 7:30 rano. A juz napewno
bo jakims deszczu/ silniejszym wietrze.

Chyba zaczne mieszac herbate 4x w prawo i 3x w lewo....
Grrrrrrrrrrrrrrrrr



... prawie jak w dniu swira. Czy oni kurwa musza ZAWSZE zaczynac kosic
trawe pod moim oknem o 7 rano? Po 10 minutach przeniesli sie dalej, ale
ja juz nie zasnalem. Ja pierdole. Pozabijam kiedys.

Pietno rowniez dla spoldzielni w ktorej mieszkam. Teraz juz sie
parkingu, kostki nie zamiata, lisci nie grabi, tylko dali panu
odpowiedzialnemu za to, taka suszare na silnik spalinowy wielkosci
gitary i buczy tym nieregularnie od przecietnie 7:30 rano. A juz napewno
bo jakims deszczu/ silniejszym wietrze.

Chyba zaczne mieszac herbate 4x w prawo i 3x w lewo....
Grrrrrrrrrrrrrrrrr


Tylko sie nie podcieraj 19 razy - 13 w gore i 6 w dol
(albo na odwrot, juz nie pomne... eee obrzydliwe)


Dnia 2007-04-17 23:05, nieco spóźniony tej wiosny, przy śmietniku wyrósł
trujący chwast z gatunku 'Paralotnia'. Podlany kwasem tylko posiniał, a
kolce na liściach ułożył w takie oto nieprzystojne wzorki:

| To przy okazji powiedz, gdzie znalazłeś, bo
| czasu nie mam na szukanie, a plumka faktycznie
| dość uroczo...
http://marshalldragoon.com/dl/VNVN/


Ajajaj!...dobrze, że zdążyłem sobie
zrobić herbatę. Teraz mam dylemat.
Czy zająć się śniadaniem dla rodzinki,
czy słuchać dalej. Załóżmy, że poczekam
aż skończy się zawartość filiżanki... :)


"30 ton lista! lista!" - codzienna dawka ogloszen dla maszynistow
pociagow towarowych


No to jeszcze ja dorzuce:

"Supergliny" - program o kolejkach cegielnianych.

"Wybacz mi" - Talk Show w ktorym przylapani na goracym uczynku zlodzieje mienia kolejowego, sprejarze, i innej masci wandale przepraszaja pracownikow PKP i pasazerow za wyrzadzone zlo.

"Amazonki" - Reality Show przedstawiajacy prace kobiet zatrudnionych jako dyzurne ruchu oraz drozniczki przejazdowe.

"Dwa swiaty" - Porównanie kolei polskich i szwajcarskich.

"Kawa czy herbata" - Program o darmowych poczestunkach w pociagach IC.

Pozdrawiam
Artur


Hej

ja w kwestii formalnej:

ciach

Skoro moga namierzyc mak to namierza rowniez krasnodrzew i o to
chodzilo w moim poscie.Mial on uzmyslowic mozliwosci technologiczne w
walce z produkcja narkotykow.smiertelnie powazny nie mam zamiaru byc
bo to nudne i przygnebiajace


Nie jestem pewien jak jest w Kolumbii ale w niektorych sąsiednich krajach
(Peru) uprawa koki nie jest zakazana. To jest tradycyjna używka Indian
(zucie lisci, herbatka Yerba Mate) Nie wolno natomiast produkować z niej
kokainy. Troche jak u nas kiedys z makiem.


Gadu chce wprowadzić nowy status mianowicie bedzie on oznaczał ze jesteś


dostępny ale nie masz czasu lub ochoty z nikim gadac .
Jezeli nie raz zdarzyło ci sie ze robisz coś ważnego na komputerze a


wszyscy w koło coś do ciebie piszą to prześlij tę wiadomość do
wszystkich osób które masz na liście znajomych. jeżeli wiadomś ta trafi do


minimum 10 osób zostanie wprowadzone zielone słoneczko.

Predzej w orgon uwierze.

MI SIE POKAZALO


Cholera, herbata w orgon sie przistoczyla!

pozdr
bartekltg



| W internecie tez w opisach tej herbaty nie
| odrozniaja podzialu.. Nie wiem jak to wlasciwie jest, ale nigdzie nie
| moglem znalezc prawdy nt temat.. Dreczy mnie to.

Trzeba zaczac od tego, ze to nie jest herbata, poczytaj np. tu:
http://argentina.pl/


Trzeba zaczac od myslenia.

Yerba mate jest spożywana głównie w Argentynie, Brazylii, Paragwaju i
Urugwaju. Jest odpowiednikiem naszej poczciwej czarnej herbaty, bez
której trudno wyobrazić sobie spotkanie towarzyskie. O ile kulturową
rolę yerby można porównać z herbatą czarną w Polsce, o tyle jej smak
kojarzy się raczej z herbatą zieloną, choć prawdziwi miłośnicy yerby
twierdzą oczywiście, że jest o wiele lepsza. Oba napoje są gorzkie,
choć, trzeba przyznać, że jest to gorycz innego rodzaju.

‼Pod pojęciem yerba lub yerba mate rozumie się produkt składający się z
wysuszonych, lekko wyprażonych, rozdrobnionych liści ostrokrzewu
paragwajskiego (Ilex paraguariensis Saint Hilaire), ewentualnie z
dodatkiem fragmentów wysuszonych młodych gałązek, pędów lub łodyg
kwiatów. (...)”

zrodlo:
http://www.ushuaia.pl/yerba/co



| Jeszcze raz zadam pytanie.
| Co to jest Yerba Mate?
| Prosze odpowiedziec na zadane pytanie.

Mam wrazenie, ze czepiasz sie szczegolow


Przepraszam Cie kolego, ale kto zaczal w ogole ze mna rozmowe poczynajac
od ponizszych slow?
"Trzeba zaczac od tego, ze to nie jest herbata"

Kto? Ja, czy Ty? Wiec prosze, nie pisz mi ze ja sie czepiam szczegolow,
bo to Ty sie czepiasz szczegolow, oboje wiemy co to jest mate.

i zasadniczo nie potrafie odgadnac
celu tego dialogu.


Ja tez nie potrafie, gdyz to Ty zaczales te rozmowe.

Co to Yerba Mate?
To napar


Bzdura.

napar ÂŤpłyn otrzymywany przez zalanie wrzątkiem ziół, jagód, liści itp.Âť

[cut]


Pozwolilem sobie niepotrzebna reszte wyciac.

Byc moze chcesz sie tez czepic o to, ze zrodloslow herbaty i yerby
(pochodza od lacinskiego okreslenia ziola) jest wspolny. Nie sadze jednak
by to byl powod do nazywania yerby herbata.


Nie, ja sie nie czepiam! Ty dobrze wiesz, ze to TY zaczales dyskusje..

Z mojej strony proponuje EOT, yerbe juz kupilem


Jak zaczales, nie majac racji, to prosze przyznaj sie do tego. I wtedy
sie zgodze na EOT. Bo dla mnie temat nie jest zamkniety, jesli Yerbe
nazwales naparem.


seth
----------

| ależ, secie, jeśli wg Ciebie b e z l i t o s n e  są 'akurą'
| -- proszę bardzo.
W tej chwili "akurą" jest dla mnie słodziutki wiedeński z czekoladą :-)
Z przyjemnością bym Cię poczęstował !!!  I sokiem z winogron!


jem orzechy, piję herbatę (kilka zielonych liści zalanych wrzątkiem,
łyżka miodu)

I wspaniałym "Denpasar Moon" - Colin Bass - raj dla uszu.


nie znam, proszę przyślij linka, posłuchamy

serdeczne, i nie kładź się za wcześnie ;)


alez, dopiero zaczynam oddychać!!

A.


"Anna pa,pa"

| W tej chwili "akurą" jest dla mnie słodziutki wiedeński z czekoladą :-)
| Z przyjemnością bym Cię poczęstował !!!  I sokiem z winogron!

jem orzechy, piję herbatę (kilka zielonych liści zalanych wrzątkiem,
łyżka miodu)


jes!!! zielona! smaczna i zdrowa, to co lubię  :-)

Czasami też po spacerze zaparzam z świeżo zerwanych zielonych liści mięty...
zapach intryguje wszystkich sąsiadów ... a potrafi nieść się z wiatrem i
nęcić wszystkich bez-li-to-śnie :-)))

| I wspaniałym "Denpasar Moon" - Colin Bass - raj dla uszu.

nie znam, proszę przyślij linka, posłuchamy


Linki nieaktualne, a ja słucham z płytki :(

A.


seth


Jak dojechać do Wisły na miejsce warsztatów opisałem dokładnie i jest ten
opis pod linkiem   :http://www.videofilmowanie.bielsko.pl/warsztaty/
 Jest tam też program warsztatów, mam nadzieję że w ostatecznym
kształcie.Proponuję dojechać w piątek 31-go marca do 14-tej bo o tej porze
rozpocznie się obiad, można go będzie otrzymać do 15-ej. Osoby
przyjeżdżające dzień czy nawet dwa dni wcześniej proszone są o zabranie ze
sobą swojego prowiantu czy korzystać na miejscu z restauracji czy barów bo
nie można uruchomić kuchni dla 2 czy 3 osób. W każdym pokoju jest czajnik
elektryczny i można sobie zrobić herbatę czy kawę. Warsztaty rozpoczynają
się od 15-ej 31-go marca, miło by było gdybyście mogli wszyscy
być na rozpoczęciu. Na miejscu jest dość duży parking ale ustawiajcie autka
możliwie ciasno by wszyscy spokojnie się zmieścili. Nie należy wjeżdżać na
podwórko, tam będzie 3 metrowa góra śniegu i ruch możliwy tylko dla
pieszych. Drogi są czarne ale w górach wokół ponad metr śniegu. Udając się z
parkingu na podwórko zobaczycie po prawej  żółty dom murowany a po lewej
drewniany. Zaraz na początku domu murowanego będą drzwi z napisem
"Recepcja", tam jest już lista z państwa zakwaterowaniem i tam odbierzecie
klucz do pokoju. Na sali wykładowej (jednocześnie stołówka) będzie tablica
ogłoszeń z informacjami , proszę się z nimi zapoznać. Ja będę mieszkał w
pokoju nr 6 w domu murowanym. Gdyby w czasie podróży, czy już teraz albo
potem potrzebny był kontakt ze mną to dzwońcie na moją komórkę  502 242 668.
Rodziny, osoby nie biorące udziału w warsztatach mogą skorzystać z
pobliskich wyciągów przy których są też wypożyczalnie sprzętu zimowego.
Do zobaczenia w Wiśle.


Mialem wyjsc, ale zima zaczela sie na calego czyli
szaroszumi deszcz, deszcz, deszcz...

Na koniec dam podsumowanie szkicu architektury
miejsca internetowego dloa poetow. Mozna z miejsca
tam przeskoczyc.

Konkurencja dla php w polskim Internecie rosnie,
juz jest powazna.  W szczegolnosci, gdy po dlugim
czasie dostawania emailow z "Nieszuflady", w koncu
pokonal moj inercje i przylaczylem sie, to
Zauwazylem, ze szereg phpowcow bierze w niej udzial
od paru miesiecy. Odswiezajace na nowo zobaczyc
pewnych siebie, mlodych komentatorow itp. Jak
dotad, to w Nieszufladzie procentowo krancowej
grafomanii jest o wiele mniej niz na php. Ale
nie o to chodzi.

O ile demonstracyjne odejscia z php plugastw
wychodzi php na dobre, to konkurencja innych
forum jest czyms, co moze i chyba odbierze
liscie php jej obecne specjalne internetowe miejsce.
Osoby nawet dalej biorace udzial w php juz nie beda
z php wiazac intensywnosci, php stanie sie dla
nich ledwo ciepla herbata. Nowi w ogole zamiast
na php trafia gdzie indziej.

Mowie z doswiadczenia. Nie bylo i nie bedzie
poetycko miejsca dynamiczniejszego niz dawne
rec.arts.poetry. Monopolizowalo swiatowa
poezje internetowa przez lata. Ludzie odchodzili,
przychodzili nowi (niektorzy wracali), a lista
kwitla, wciaz pojawioaly sie wspaniale talenty.

Pojawienie sie list haiku wciaz jeszcze roli
php nie naruszylo, ale jednak mialo swoj
impakt. rec.arts.poems nie bylo miejscem
(tym glownym) do dyskusji o haiku i tanka,
czy nawet do posylania krotkich utworow
tego typu. Na zwsze stracilo r.a.p. swoj
impakt, gdy otworzyl prywatna liste "Zero
City" Michael McNeilly i sciagnal do siebie
okolo 80% smietanki r.a.p.  Dalej dawalismy
wiersze na r.a.p. (albo nie, jak czlowiek
zapomnial), ale prawdziwe zycie o wysokiej
temperaturze tetnialo w Zero City.  Nie wiem
jaka tajemnice mial Mike.  Zadna inna lista
taka nie byla, nawet gdy skupila sporo talentu.
Tylko to jego brutalne Zero City.

Moze w porzadku, moze php nie musi istniec
jako dynamiczna lista. Ale przynajmniej dobrze
jest rozumiec zjawisko.


Wlodku ale pierdolisz smuty jak Kaziu przy weselu ;-))
a jeszcze bardziej niz gledzisz to sie
chwalisz tak jak by bylo czym.
Wiemy ze jestes poeta nikt temu nie
przeczy, rzeklbym zes jest Johan z dzameryki
ale czy jako poeta oprócz poprawnosci masz cos
do powiedzenia??????
nie sadze :-))))

pozdrowionka z Filipin

Rubikon



       siedzę anka na tarasie
       czaj zielony słodycz słowa
       zobacz Pan Bóg kozy pasie
       horyzonty w brodach chowa

       anka świateł większe dziury
       zarośnietę cieniem więcej
       opatrunków lepkie chmury
       plastry jesień nosy ręce

       nie to kozy dni spragnione
       wyżerają ciepło lata
       deszcze meczą niedojone
       jaka dobra ta herbata

       anka o chorobach gada
       cieniem spójrz jak las utyka
       twarz pacjenta więcej blada
       może podać herbatnika

       toż to koza chłodem meczy
       pajęczyny zrywa różkiem
       wkrótce słotą dzień pomleczy
       nie uraczę się racuszkiem

       siedzę anka na tarasie
       czaj zielony słodycz słowa
       dla mnie Pan Bóg kozy pasie
       jej w piżamach lato chowa

Sierpień,sierpień


  w jarzębinach,
  i sukienki
  na dziewczynach
  w jabłka,gruszki
  jak fartuszki
  kapelusze w liściach
  całe,
  i kasztany zbrązowiałe,
  kot futerko już szykuje
  w liściach złotych
  baraszkuje,
  a tu niebo takie
  sine,
  czas otulić
  się w pierzynę.

To taki mój jesienny komentarz
 do twojego ślicznego" Podwieczorku''
 z pozdrowieniami
 fanka Orszulka


| Chętnie zamieszkałbym jakiś czas z Twoim kotem.
| Ciekawe, co roiłoby mu się potem pod kopułą?

| Pozdrawiam,
| marco

Mojemu kotu? Pewnie to, co zwykle.... głaskanie, budzenie mnie w środku
nocy, drapanie ścian, jedzenie, żebranie przy posiłkach, pochłanianie ze mną
wiedzy podczas sesji, łapanie sobie tylko widzialnych myszy... ;)


Wiem to wszystko bo sam miałem 2 kotki. Szybko o jednej z nich
i o tym, co roiło się w jej kopule kiedy jeszcze nad nią wisiała:

Daisy
------
Daisy lubiła spacerować rankiem po antenie telewizyjnej.
Dwa razy potknęła się o "Kawę czy herbatę"
i opadając z X piętra niczym wielki i rozcapierzony, szary liść
zerwany wiatrem z gałęzi drzewa genealogicznego
zaglądała przez okna sąsiadom w akwaria z rybkami
i do klatek z chomikiem. Pierwszym razem wyglądało mi to na wypadek,
za drugim pomyślałem, że musi w ten sposób polować na coś dla mnie
nieuchwytnego, coś, co wychodzi z ukrycia kiedy myśli zostają
na górze a ciało spada coraz niżej? Widocznie pomiędzy
życiem a śmiercią żyją stworzenia dostrzegalne dopiero wtedy,  kiedy
zbliżyyć się do granicy życia i śmierci? Nazwałem je Istotami Momentalnymi
i za trzecim razem już uważnie obserwowałem Daisy jak ociera się
o ich nieprawdopodobne nogi.
Spadała dłużej niż trwało to w przypadku spacerów po antenie,
niespodziewany lot ku ziemi w przypadku raka trwał prawie dwa miesiące.
Widać było wyraźnie jak jej myśli oddzielały się od ciała, jak zagląda
po drodze do gniazd z ptaszkami i w pochmurne dziury, jednocześnie
przez cały czas lotu pozostając w swoim ulubionym miejscu
na kocyku między pralką a kaloryferem w łazience.
W ostatniej fazie lotu, kiedy bardziej należała już do Istot Momentalnych
niż do mnie, zaniosłem ją do weteryniarza. W przypadku upadków z X piętra
zjeżdżałem windą na dół  i wolałem "Daisy! Daisy..." a wtedy,
rozbita ale ucieszona moim widokiem wyczołgiwała się z piwnicznego okienka
a ja brałem ją na ręcę i zawoziłem na górę, żeby mogła dojść do siebie, pozbierać się
jako tako do stanu sprzed wypadku. Tym razem nie znałem drogi do ciała Daisy -
winda zjeżdżała tylko do parteru ale ona leciała nadal mijając nawet Istoty Momentalne
Patrzyłem jak weterynarz napełnia strzykawkę i starałem się zapamiętać
dokładnie punkt na podziałce do którego sięgnęła ciecz - jak miejsce
do którego trzeba będzie kiedyś wrócić po Daisy.

Pozdrawiam,
ishtar


Pozdrawiam
marco
(i proszę pogłaskać ode mnie swojego kotka)


atma:

pięknie w maju na biało kwitły kasztanowce
teraz motyl szrotówek kasztanowcowiaczek
zniszczył im liście a one opadły porażone rdzą
pułapki feromonowe na niewiele się zdały


jakby za wiele niepotrzebnych informacji, ale jednak wszystko niezbędne,
choćby dla klimatu. klimat uwiódł mnie!

spacery poprzez błonie zostawiają poza mną
spiętrzone kakofonią przetrącone myśli
'szklane pacynki w swych latających Lanciach'
piszę poeta że nie są już tak bardzo dotkliwe


hymm...

boli już tylko samotność lepsza jest ponoć we dwoje
ale to żadna różnica to mnie nie zachwyca


czy samotność jest lepsza we dwoje? zależy, kto jest tą drugą osobą i jaką
rolę pełni - czy do pary, czy do samotności? ;)

podoba mi się, że "[...] różnica [...] nie zachwyca"!

czy kochałbyś nasze dziecko tak samo
gdy urodziłoby się z down-syndromem
i cierpiało na niesprawność serca


ze względów osobistych tego fragmentu nie skomentuje. ;)

to tak jakby pytać o absolut
rozejrzę się naokoło i nic nie widzę
bynajmniej to nie znaczy że niema ciebie
i mnie przysiadającego na ławce

oczywiście kochałbym jak siebie samego
może nawet trochę bardziej we wrześniu
trzydzieści trzy lata będzie na karku
nie wiem czy nieostatnia to jesień

drzewa umierają powoli


ta część podoba mi się najbardziej, choć oczywiście moja wersja zdarzeń jest
skrajnie różna, jak sądzę, od zamysłu autora!

ogólnie, może mimo pewnej niejasności i zagmatwania, wiersz bardzo mi się
podoba i, zdaje się, pasuje do mojego obecnego nastroju. a nic, tylko
przysiąść w wilgotny dzień w parku i herbaty się napić.

--
atma


pozdrawiam -
tomek


Jak znaleźć sens, by dotrzeć do właściwego punktu,
gdzie rozpoczyna się brak sensu.

1.Kropla rosy

Na zamszowej powierzchni ciszy
dotykiem tak lekko
spada
na oczekiwanie

nasłuchuję czy poruszy się
ziemia.

2. Dlaczego aż tak - Gdyby inaczej

Jezioro by zbladło

uliczki uparcie
odmawiałyby ciszy

nawet komar
ustrojony w woal lotu
zagarnąłby tchórzliwie
uciekające spojrzenie

i noc taka ciepła
nie znalazłaby żadnego
uzasadnienia.

3. Pocałunek

Ciepłe palce
takie jasne
i uroda warg

czasem tylko
zdziwienie że

kropla gorzkiej herbaty
trzyma pamięć
na liściu języka.

4. Sens

dać się zagarnąć
w ciepło ramion

5. Tło

Woda
stała na kamieniach
przezroczystą ciszą

liście
powtarzały wycinankę nieba
w pionowym skrócie

uliczka
snuła swój wątek
na obcasach latarń

punkt na mapie
nabrał powietrza
otworzył oczy.

6. Notatki do najważniejszego wiersza

Na prawej dłoni
w linii serca
trochę wilgoci

                     sens smutku
                     który po
                     nada kolor
                     twoim oczom

ja minę ty miniesz on minie
ale ta rosa na linii dłoni
to jedyne bogactwo świata
zamknięte w chwili
zamknięte w tym wierszu.

Jo.


Zdarza się, że wysyłacie tutaj teksty uznanych twórców, a może
po prostu te, które się Wam podobają.
Więc i ja z najlepszymi świątecznymi...dedykuję Wam tekst piosenki Maćka
Maleńczuka pt. " Sierpień w Krakowie " (proponuję posłuchać z muzyką ; może
numer nie ma nic wspólnego z tymi świętami, ale jest chyba najbardziej
subtelny, jeśli tak można powiedzieć ;-)

zapraszam...

Sierpień w Krakowie a miał być gdzie indziej
ale tam to już tylko mogłem stracić swe życie
nieważne znów jestem

Już bledsze światło i nerwowe ptactwo
złote muchy obsiadły gruszkę
i w słońcu uczta

to już jesień

Powoli smutek podchodzi do serca
co z tobą smutku zrobić - może wypić?
może wyjechać i nie wrócić?

Spójrz liście jak zwykle są ponad banałem
spadają z drzew spadają już jesień
spadają liście

Czarnych kociąt tutaj nie krzywdzi nikt
więc ufne są a nawet zaczepne
i wszystkie kąty są dla nich

Tylko ich matka tak patrzy

Pod jabłonką  w ogrodzie herbata bez cukru
można się przyzwyczaić miło mieć
taki mały miły ogród

Czy tego nie jest za dużo
Czy tego nie jest za dużo
Szaride! szaride!

Wystarczy wyjrzeć przez okno
za woalką z mgły i dymu miasto
skromnie kryje się

Różowo zielono przez konary drzew
słońce zachodzi i wieczór w prześwitach
i ptaki się denerwują

Jest jeszcze tak ciepło
czemu się śpieszą przecież miało nie być zimy
czemu pod skórą każdy nerw mi drży
może wyjechać i nie wrócić

Może...

1988

Tekst M. Maleńczuka ( + muzyka, o ile to możliwe ) poleca dzisiaj
Basia. Cześć!


(Powyższe wkleiłem z Worda, po wklejeniu przedtem do Worda z postu,
automatycznej wymianie wszystkich znaków ^l na ^p, (...)


Pewnie domyślasz się, że z tym "automatycznie" mam kłopot, ale już nie
zawracam głowy.

(...) Bo w ogóle jak można "robić łyk"? Chyba tak samo jak "robić
kęs" czy "zrobić szczyptę tabaki". A psik!


Zdaje się, że to kwestia wrażliwości języka :)  (ja przy pomocy mojego robię
różne rzeczy, w tym z pewnością łyki i kęsy, i taką skłonnością obdarzyłam
peelkę). Przy okazji - zgadzam się na "z gatunku" (chyba - nie robi to
wielkiej różnicy, a brzmi odrobinę gorzej) oraz "trik".

Z wierszem jest tak, że trochę nagięłam moją skromną wiedzę o sonecie do
potrzeb peelki i skorzystałam z powszechnie znanego podziału na dwie
pierwsze - opisowe strofy i dwie ostatnie - refleksyjne, by w każdej dwójce
zamknąć opowieść całkiem różnej natury. Z tego także powodu, czyli dla
podkreślenia rozdzielności obu opowieści (które skądinąd równolegle
przynależą tak do chwili jak i wiersza), strofy: pierwsza z drugą i trzecia
z czwartą zostały tak mocno ze sobą związane. Twoja interpretacja, a raczej
analiza rozbitych wersów odbiega znacznie od zamierzonej, jednakże to Tobie
udało się dostrzec w tym wierszu kolory :). Bo także kolory są tutaj
absolutnie nieprzypadkowe - taki właśnie ich zestaw, wzbogacony o sypką
ciemną glinę i niezwykłą, a typową dla tradycyjnych chińskich czajniczków
białą stal, pchnęły peelkę do rozważań w tercynach.
Mam nadzieję, że czujesz się moją odpowiedzią nieusatysfakcjonowany, co
chętnie zmienię (odpowiedź, rzecz jasna, nie nadzieję), ale to za parę dni
dopiero i najlepiej na priva. Takie czasy, że czasu brak.

Pozdrawiam wnikliwie
Merc.

PS  Po barwie

płynu, który wytworzył się na skutek zaparzenia herbaty, domyślać się
można,
liście zostały niegdyś istotnie poddane fermentacji (...). Nie


usprawiedliwia to traktowania fermentacji jako BEZPOŚREDNIEJ
przyczyny powstania czerwonej cieczy, a to wiersz fałszywie sugeruje.


"Biorę liście w gatunku Czarny Smok (z plantacji w żółtych górach Yunanu)" -
odczuwam ulgę, żeś nie pomyślał, że peelka w owej chwili teleportowała się w
Chiny po te parę liści.


Poza tym Marku!! Odkryłeś wszystkie karty!!!;) Wychodzimy z ukrycia, a poeci
na php są jak hieny, które zjadają niewinne owieczki...Ja sobie z tym nie
poradzę...chyba...że napiszą o nas wiersz o młodej liryce, która wpadła w
szpony pewnego zazdrośnika, który swoją szaloną poezją zwiódł ją na manowce i
nie pozwolił odejść. Az do dnia, gdy porwała ich poezja i uciekli tam, gdzie
rosną kasztany zimą, a migdały już nie są niebieski. Uciekli tam gdzie nikt
nie mówił nie, a nigdy mówiło się zawsze wtedy gdy nie było już szans na
lepsze jutro. I mieli ze sobą pięćdziesiecioro sześcioro dzieci, wierszokletów
za dychę, co to nie chodzą spać przed północą. A ona niczym Osiecka siedziała
w swoim bujanym fotalu z papierosem w dłoni, mrucząc od czasu do czasu...Marku
a gdyby tak jescze herbaty...;)))


        Herbaty!
        ---------
        Dwa skrzyżowania stąd,
        potem na lewo i prosto
        zobaczysz miła wariata.
        Podbiegnij do niego
        i na szyję się rzuć
        i już nigdy nie wracaj

        Wariuj, ach wariuj, wariuj
        wariatką bądź jeszcze większą
        i szepcz mu, na ucho szepcz mu:
        pliisss... nie wytrzymaj ze mną!

        Zima na Mariensztacie
        kra płynie Wisłą jak zawsze,
        a wariat swoją wariatkę
        po nagich udach głaszcze
        A wariat swoją wariatkę
        wariuje coraz bardziej
        i nagą jak i sam nagi
        na płatku śniegu kładzie

        Herbaty! wariatka krzyczy
        herbaty ze śnieżnych liści!
        - zanim, mój ty wariacie
        zmądrzejemy w pierwszej odwilży


spódnica długa, ze sztywnego materiału
kraciasta i pstrokata, jak wąż jadowity
sunący zygzakiem przez las tropikalny
a teraz wypuszczony w zarośla parkietu
otula jej nogi i chroni przed wzrokiem

Nie mając śmiałości spojrzeć w oczy udawałem zainteresowanie spódnicą.
"Aaa - toaleta jest tam". Wskazałem kierunek ręką.
Podążałem za nią wzrokiem już od momentu gdy odłączyła się od grupy i
przybliżała do stolika.

pukiel twoich włosów pęka pod palcami
    gronowymi liśćmi skrywa owoc
zanurzam w nie usta i szukam ustami
    zakosami znacząc szyję na różowo

odgarnięte włosy podtrzymuję dłonią
    płoną ust mych ślady - rude liście
przesuwam palcami, ty potrząsasz głową
    usta gonią włosy - włosy ust twych kiście

Wyszła z toalety człapiąc po mokrej podłodze.
Onieśmielony - przerwałem ciszę: " Może zaparzyć pani herbaty ?"
Milczała
oparta o zimną ścianę. "Proszę usiąść" . Podsunąłem dziewczynie krzesło.
Usiadła w skupieniu.

    fontazie - gałgany
    na twych stopach
    wiosna, bazie
    o rany !
    a w korzeniach
    A W KORZENIACH
    rzeki soków, drżenia
    uff ! ... gałganię

"Z daleka przyjechaliście ?" . Kiwnęła przecząco głową. "Aha" .
Siedziałem
sztywno - każdy mój ruch wywoływał skrzypienie krzesła. Niecierpliwie
czekałem na bulgotanie wrzątku w czajniku. Nareszcie. Zalałem dwie
szklanki
herbaty - pełne po same brzegi. "Ile cukru?" .
Pochyliłem się ku niej z cukiernicą i łyżeczką. Spoglądałem w dól.
Dłonie
trzymała na kolanach nieruchomo - palce wyprostowane. Nie usłyszałem
odpowiedzi. Siadając, przelotnie spojrzałem w twarz.

ikono
bez słów
pogrążona

wracając z roboty
z twarzą obmytą
z pyłu materiałów z hałasu
zaciskasz w dłoniach tanią torebkę
a w niej fotkę
    stary bilet
        folię po drugim śniadaniu

króciutko przycięte
białe paznokcie
na smukłych zdradzają palcach
że brak ci
    ach brak ci
        tak bardzo - tak mocno
            ...
wyrwę cię
z ram tramwaju
ikono

-------------------------------------------------------
c.d.n.
-------------------------------------------------------


Witam!

Tylko w polskim 'tea' to dziwny wyraz "herbata"..


No nie, jest jeszcze w białoruskim ;-)) Poza tym protestuję, "herbata" nie
jest słowem dziwnym.

Jakie jest jego pochodzenie???


Bezpośrednio - łacińskie.
W łacinie herbatę (napój) określano złożeniem _herba thae_, gdzie _herba_ to
liście, część zielona, a _thea_ - krzew herbaty.
I taką postać (HERBA The) odnajdujemy w "Nowych Atenach" ks. Benedykta
Chmielowskiego z 1755 r., a w swym diariuszu, w tymże 1755 r., Marcin
Matuszewicz zapisał już spolszczoną _herbatę_. I mimo, że później niektórzy
autorzy używali formy rosyjskiej, _herbata_ się obroniła i przetrwała do
dziś.
Podsumowując: użytkownicy polszczyzny w zapożyczeniu położyli nacisk na
_liście_ (wszak w takiej postaci herbata do nas dociera), a nie, jak w
innych językach korzystających z tej samej łacińskiej bazy, na krzew. Nie
oznacza to, że _herbata_ jest gorsza czy dziwniejsza od, dajmy na to, _tea_.
Jest... doskonalsza, bardziej precyzyjna - pijemy przecież wywar z liści
krzewu, a nie z samego krzewu.

Pośrednio (przez łacinę) - oczywiście chińskie.
 Co ciekawe, mamy tu kolejny dowód na to, że Chińczyk z Chińczykiem się może
nie dogadać, bo łacina przejęła postać południowochińską _te_ (co logiczne,
podróżnicy z Europy docierali do Chin głównie drogą morską), a rosyjski,
przez bezpośredni kontakt - północnochińską _čha-ye_.

Jako kolejną ciekawostkę warto tu przytoczyć brytyjskie określenie slangowe
_char_ o oczywistym pochodzeniu rosyjskim, przy "oficjalnej" tea.
Na zakończenie może paść pytanie - to skąd u nas _czajnik_ (logicznie:
winien być _herbatnik_)?. Odpowiedź nasuwa się sama - słowo to przyszło
razem z "urządzeniem" z Rosji, później zmieniło się jego pole znaczeniowe.

Pozdrawiam,
Wojtek Niedzielski
(zapalony kawożłop ;-)))


Mnie nie interesuje, co maja na myśli, ale jak mówią.


Skróty myślowe są cechą charakterystyczną języka potocznego. W końcu nie
prosi się o napar herbaciany lecz o herbatę, bez wiekszego ryzyka otrzymania
woreczka z pokruszonymi liśćmi. Poza tym, określenie może siępojawić w
dopełniaczu, jezeli nie myślimy o konkretnej ilości, a liczebnik
nieokreślony jest nie na miejscu (wyrażenie "trochę herbaty" jest
sztuczne) - wyrażenie "dajcie mi wody, herbaty kawy, piwa" może oznaczać
"jak najwięcej" bądź "ile macie, byle dużo". Jeśli używamy biernika,
zazwyczaj myślimy o konkretnej, zwyczajowo przyjętej porcji - szklance
herbaty, butelce mleka etc.

szklankę, to powinni mówić - "Poproszę trochę gorącego mleka lub szklankę
słodkiej herbaty".


Żeby spotkać się z odpowiedzią "niestety, mam tylko filiżanki"? :-) Gdyby
rozumowanie takie przyjąć za słuszne, wówczas per analogiam musimy uznać
niepoprawność wyrażenia "poproszę gorące mleko", jako że jest to identyczny
skrót myślowy - chodzi przecież o ów płyn podany w szklance czy innym
garnku. Chyba że podstawiamy własną menażkę...

zamiast "czwarty dzień kwietnia 2001", ale jest to wyjątek. Wyjątki mają
to
do siebie, że może być ich więcej, ale bez przesady.


Niektórzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak wyjątek - to reguła o małej
mocy zbioru swoich elementów, tyle że w pewien sposób podobna do innej.

Pozdrawiam

"W wannie historii prawdę trudniej jest utrzymac niż mydło,
i o wiele trudniej znaleźć..." - Terry Pratchett
Cezar "Thanatos" Matkowski
 - www.papier.obywatel.pl -


Idiomami posługujemy się na codzień. Są to takie wyrażenia, które mają inne
znaczenie, niż słowa, które wchodzą w ich skład. Tak więc, na przykład,
kiedy mówimy "Ale się ugotowałem na tym słońcu!", nie znaczy to wcale, że
wybrałem się posiedzieć na powierzchni gwiazdy Słońce, ani że tam
wytrzymałem do stanu wrzenia i jeszcze trochę, tylko znaczy to, że
najzwyczajniej strasznie się spociłem, było mi gorąco, itd.

Kiedy zastanowimy się głębiej, okaże się, że idiomów używamy niemal co
chwilę. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że cały język zbudowany jest z
idiomów. No bo, przykładowo, mówiąc "Piję herbatę", nie mam na myśli picia
rośliny występującej gdzieś tam (w Indiach?), tylko wywar sporządzony z
liści tejże.

Zostawmy jednak rozważania nad samą istotą idiomu, a zacznijmy przyglądać
się odpowiednikom polskich idiomów po angielsku i odwrotnie. W tak
delikatnej dziedzinie, jak idiomy, należy być szczególnie ostrożnym.
Używając idiomów podczas rozmowy po angielsku musimy wiedzieć dokładnie, co
one znaczą, oraz znać co do najmniejszego słowa ich brzmienie. No bo czy nie
wydałoby się nam dziwne, jakby ktoś powiedział: "Kto pod kim doły kopie..."
zamiast "Kto pod kim dołki kopie..."? Na tym właśnie polega
niebezpieczeństwo używania idiomów w obcym języku. Trzeba się ich po prostu
wykuć co do słowa!

Rzodkiewkowa lista będzie, oczywiście, rosnąć w miarę czasu - na razie
próbka. Jak chcecie podzielić się jakimś idiomem - wyślijcie mi ziemniaka -
e-maila.

Dodatkowe wyrażenia idiomatyczne - tym razem mylnie przetłumaczone można
znaleźć w okolicach Pomidora.


Czy mógłbyś to dla mnie streścić? Nie mam czasu tyle czytać, a podejrzewam,
że wymyśliłeś coś rewelacyjnego.

Idiomami posługujemy się na codzień. Są to takie wyrażenia, które mają inne
znaczenie, niż słowa, które wchodzą w ich skład. Tak więc, na przykład,
kiedy mówimy "Ale się ugotowałem na tym słońcu!", nie znaczy to wcale, że
wybrałem się posiedzieć na powierzchni gwiazdy Słońce, ani że tam
wytrzymałem do stanu wrzenia i jeszcze trochę, tylko znaczy to, że
najzwyczajniej strasznie się spociłem, było mi gorąco, itd.

Kiedy zastanowimy się głębiej, okaże się, że idiomów używamy niemal co
chwilę. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że cały język zbudowany jest z
idiomów. No bo, przykładowo, mówiąc "Piję herbatę", nie mam na myśli picia
rośliny występującej gdzieś tam (w Indiach?), tylko wywar sporządzony z
liści tejże.

Zostawmy jednak rozważania nad samą istotą idiomu, a zacznijmy przyglądać
się odpowiednikom polskich idiomów po angielsku i odwrotnie. W tak
delikatnej dziedzinie, jak idiomy, należy być szczególnie ostrożnym.
Używając idiomów podczas rozmowy po angielsku musimy wiedzieć dokładnie, co
one znaczą, oraz znać co do najmniejszego słowa ich brzmienie. No bo czy
nie
wydałoby się nam dziwne, jakby ktoś powiedział: "Kto pod kim doły kopie..."
zamiast "Kto pod kim dołki kopie..."? Na tym właśnie polega
niebezpieczeństwo używania idiomów w obcym języku. Trzeba się ich po prostu
wykuć co do słowa!

Rzodkiewkowa lista będzie, oczywiście, rosnąć w miarę czasu - na razie
próbka. Jak chcecie podzielić się jakimś idiomem - wyślijcie mi ziemniaka -
e-maila.

Dodatkowe wyrażenia idiomatyczne - tym razem mylnie przetłumaczone można
znaleźć w okolicach Pomidora.